2011 – Nr 45 – Zaległości – Pokój Komputerowy

2011 – Nr 45 – Zaległości – Pokój Komputerowy – gazetka archiwalna z 6 grudnia 2011 roku

 

W tej gazetce poznacie szczegóły mojej przeprowadzki i dwóch pierwszych obrazów Pana Piotra Piskorza.

 

2011 – Nr 45 – ZALEGŁOŚCI – POKÓJ KOMPUTEROWY – gazetka archiwalna z 6 grudnia 2011 roku

 

Kochani, dziś bardziej chronologicznie. Najpierw pamiętny 15 października. Robotnicy mi nie wierzyli. Tymczasem po południu przyjechałam i jednak zostałam.

Tak wyglądało moje nowe miejsce życia: łóżko, dwa krzesła….

Fot. 1

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Wzięłam laptop, słoik duszonych jabłek, polarową kurtkę, podróżny zestaw do mycia.

Tak wyglądał kącik kuchenno sanitarny w łazience.

Fot. 2

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

A tak reszta wyposażenia obozu przetrwania w kuchni…

Fot. 3

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

W Falbowie był już śpiwór. Wieczorem przyniosłam ze stodoły styropian, który do dziś zastępuje zasłony w oknie. (Aż do jesieni 2012) Było strasznie zimno. Kocioł wygasał i nie chciał grzać. Znalazłam starą kołdrę po poprzednim właścicielu i tak minął prawie cały dzień pierwszy. Włodek z piecykiem elektrycznym pojawił się w niedzielę po południu. Cały czas do tej pory spędziłam dygocąc z zimna pod tymi kołdrami. Byłam bardzo rozżalona. To był dzień moich imienin. Włodek pomógł mi się bardziej urządzić. Przyniósł mi ławę pod laptop. Może to dla kogoś niezrozumiałe, ale odcięłam całkowicie poczucie, że miałam jakiś dom w Baryczy. Pomyślałam, że nie mam już tam nawet interesu jechać kiedykolwiek po rzeczy. Nie, żebym miała jakiś uraz, ale z marszu Barycz przeszła do historii. Jakby nigdy nie istniała. Mój dom jest tutaj, jestem jego częścią i nie ma innego.

Jako najważniejsze zabrałam ze sobą z Baryczy wszystkie deski fajansowe i zastawiłam nimi pół pokoju komputerowego.

Fot. 4

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Już nigdy nie będą tak fachowo usystematyzowane. Wtedy były ułożone kształtami, kolorami, wzorami.

Fot. 5

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Z czasem rozwieszam je w różnych pomieszczeniach nie jako wystawę profesjonalną, a jako elementy wystroju wnętrz. Zresztą zawsze zastanawiałam się przy zakupach czy jestem tylko kolekcjonerem czy już koneserem. Uznałam, że owszem oszalałam na punkcie fajansu, ale nie gromadzę wszystkiego i za wszelką cenę. Czyli nie jestem koneserem.

Stosunkowo szybko Włodek zamienił mi ławę na stół, bo zbyt naciągałam kręgosłup.

Fot. 6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

To podstawowe stanowisko komputerowe osoby uzależnionej od internetu widzicie na kilku kolejnych fotkach. Z początku jeden stół i szafka z dwoma komputerami stacjonarnymi.

Fot. 7

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

W ostatnią niedzielę udrożniłam pokój. Zamiast ciągu blatów rozrzuciłam komputery jako niezależne wysepki. Cztery sprzęty – cztery stoliki. Teraz można swobodnie chodzić po tej części pokoju.

Fot. 8

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Żeby jeszcze tylko był internet! Już dwa tygodnie coś się stało, prawdopodobnie siadł router Orange. Nie mogę go oddać w ramach reklamacji, bo będą trzymać ponad miesiąc, a nie dają sprzętu zastępczego. Zademonstrowałam kilku osobom objawy osoby uzależnionej. Oni się przerazili. Dla mnie żadne odkrycie – wiem, że jestem uzależniona i nie chcę się leczyć. Internet to moje okno na świat, jedyna łatwo dostępna droga kontaktów z innymi i zbierania informacji do różnych opracowań.

Na zdjęciu widzicie fachową interwencję po awarii netu. Przy okazji człowiek dostosował wszystkie komputery do odbioru wifi i jakieś tam inne udogodnienia.

Fot. 9

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Włodek stanął na wysokości zadania. Zamiast pastwić się nade mną, że muszę mieć odwyk, obiecał znaleźć jakieś rozwiązanie. Mam teraz dwie sieci. Obie rwą niemiłosiernie. Nawet kilka godzin jestem poza siecią, ale chociaż nie mam objawów odstawienia, bo wiem, że po kilku godzinach sieć się pojawi.

Na kolejnym zdjęciu widzicie mnie w błogostanie. Wszystko gra. Falbanka wisi przy działającym Internecie, a na ramieniu spoczywa młoda kotka. Dostaliśmy ją w prezencie na nowe gospodarstwo.

Fot. 10

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Możecie zauważyć, że pokój komputerowy jeszcze nie kapie od fajansu. Takie było pierwotne założenie, że tu go nie będzie wcale. Dawno już z niego zrezygnowałam. Fajans będzie. Jednak nie jako główna atrakcja, a jedynie jako kropka nad “i”. Czyli pozostałe pomieszczenia będą udekorowane na maksa, a tu znajdzie się tylko to, co tam się nie pomieści, albo będzie w innym stylu. Czyli tu wkroczę dopiero na końcu. Dlatego tyle pustych ścian jeszcze widać.

Serię zdjęć z pokoju komputerowego zamykają obrazy szachistów.

Fot. 11

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

To absolutne novum w moim domu. Ogólnie nie widzę różnicy między oryginałem, a fotą z kalendarza. Byle było kolorowo. Tymczasem w lato przyjechał do nas Syn i powiedział, że chciałby kilka PRAWDZIWYCH obrazów do pokoju. Oczywiście zaczęliśmy przeglądać oferty na allegro. Pierwszy kupiliśmy za 2,25 zł – nikt nie licytował, ale właścicielka nie chciała na nim zarabiać, a tylko przekazać komuś chętnemu. Potem Jaś zwrócił uwagę na dwóch malarzy. Dokładnie studiowaliśmy ich ofertę. Spojrzałam na obraz dwóch kotów pt. GRA O WSZYSTKO. I od razu wiedziałam, że to obraz dla mnie, bo pokazuje symbolikę wydarzeń, które rozegrały się w lipcu. Pozwoliłam sobie napisać maila do malarza z recenzją tego obrazu, jakie widzę w nim emocje, relacje, jak go odczytuję. Wzięłam udział w licytacji i miałam okazję uczestniczyć faktycznie w kolejnej grze o wszystko, bo licytacja była bardzo ożywiona i poszła wysoko. Wygrałam i jeszcze wymieniłam się z autorem kilkoma mailami. Dosłał mi duży certyfikat autentyczności obrazu z osobistą dedykacją:

DLA TEJ KTÓRA ODKRYŁA ESENCJĘ TEGO OBRAZU…

PISKORZ

Pan Piotr, jak można przewidzieć, został uskrzydlony odbiorem, recenzją i otrzymaną kasą. Popełnił więc i rzucił całą serię obrazów w tym temacie. Żaden nie miał już tego czegoś w sobie. Owszem ludzie je kupowali chętnie, ale mnie tak nie poruszały. Koty grały w karty, rzucały kości, ale nie było już tamtej symboliki. Niedawno jednak pojawił się WIELKI TURNIEJ, który koresponduje dobrze z moim obrazem. Jest niejako jego kontynuacją, spojrzeniem z dystansu… Kupiłam go. Licytacja poszła jeszcze wyżej, ale warto było. Ten obraz wyślę niedługo w prezencie. Teraz stoją obok siebie i mogę je kontemplować.

Fot. 12

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Teraz już rozumiem ludzi, którzy kupują dzieło sztuki. Bo jeżeli coś porusza w człowieku wewnętrzne struny, to zawiera w sobie to tajemnicze COŚ, ideę ładu, harmonii, jest jak kolorowa plamka światła po przejściu przez pryzmat. Przyciąga wzrok, uwagę, przywołuje wspomnienia, wycisza… Ale się rozpisałam 🙂

Niebawem dopiszę kolejny odcinek, a teraz trzeba powalczyć ze sprzętem o możliwość wysłania obecnego.

Pozdrawiam Was serdecznie Włościanka Falbanka