2011 – Nr 34 i 35 – Kolorowy Świat za Miedzą – Zalipie

2011 – Nr 34 i 35 – Kolorowy Świat za Miedzą – Zalipie – gazetki archiwalne z 1 sierpnia 2011

 

 

Kochani, zaczynam obiecane kolorowe odcinki. Słusznie się domyślacie, że wróciłam do Zalipia. Poprzednia gazetka stamtąd spodobała się Marysi, więc mieliśmy pretekst, żeby tam pojechać z nią. Tym razem pokażę Wam więcej zdjęć, bo uważam, że warto.

A na zwiastun wybrałam zdjęcie, na którym pozdrawiam wszystkich oglądających

Fot. 1

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

Nr 34 i 35– KOLOROWY ŚWIAT ZA MIEDZĄ – gazetka archiwalna z 1 sierpnia 2011

 

 

To miejsce już znacie…

Fot. 2

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Ale po kolei…

Przygód nie było. Prom był nieczynny z powodu zbyt wysokiej wody. Pobyt w samym Zalipiu przebiegał również inaczej. Jedna z gospodyń poratowała

nas jajecznicą przed śmiercią głodową. Nikt nie wpadł w Zalipiu na to, żeby otworzyć tam jakiś punkt gastronomiczny. I teraz, jak i poprzednio, tabuny turystów pytają o coś na ząb. Oczywiście najchętniej regionalnego. Zgadało się, że córki gościnnej Zalipianki też malują kwiaty, tańczą w zespole ludowym i jedna z nich działa w jakiejś organizacji ratowania budowli drewnianych (chyba, że coś poplątałam).

Fot. 3

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Pani pilnująca muzeum wychodziła z innymi turystami do punktu z pamiątkami. Haniebnie nadużyłyśmy jej zaufania, bo korzystając z braku kota, poszalałyśmy z lampą błyskową. Tak więc mam teraz komplet fotek.

Zarówno pamiątkowych, jak i mnóstwo wzorów kwiatowych z sufitów i ścian.

To Marysia w kuchni Feliksy Curyłowej

Fot. 4

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

A teraz zamiana miejsc i stoję tu ja

Fot. 5

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Kim była śp.Feliksa Curyłowa? To Ona rozpropagowała tradycję malowania chat na zewnątrz regionu i Ona sprowokowała rywalizację wśród gospodyń, a w efekcie rozwój co raz to ciekawszych technik malowania. Kiedyś nie stosowały kolorów, a już z pewnością gotowych farb. Teraz używają zagranicznych farb dla plastyków.

Na tym zdjęciu widać portret Feliksy Curyłowej. Zmarła w 1974 roku. Swego czasu została zaproszona do fabryki fajansu z Włocławka w celu wymiany doświadczeń. Czyli nie tylko ja skojarzyłam upodobanie do fajansu z tradycjami zalipiańskimi.

Fot. 6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Dziś malowidła zalipiańskie to już nie sztuka ludowa, a… jak to nazwać? Warto przyjrzeć się powiększonym zdjęciom. Ileż tam jest włożonej pracy, ile detali! Zobaczcie sufity, piece, ściany.

Fot. 7

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Na każdym świętym obrazie pod szybą jakby koszulka z malowidłem na papierze.

Fot. 8

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Pośród świętych obrazów i kwiatów wyeksponowany Orzeł na czerwonym tle. Zwróćcie na niego uwagę, jest wyklejany z łusek świerkowych.

Fot. 9

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Tylko męczy nas jedno pytanie: kiedy u nas tak będzie?

Fot. 10

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Ponowna wizyta w Domu Malarek. Nie oparłam się malowanemu dzbanowi. Jako jedyny był z polewą, a takie uwielbiam od zawsze. Stoję z nim koło pieca

Fot. 11

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Żartujemy sobie, że na tym zdjęciu Marysia odwiedziła dom rodzinny

Fot. 12

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Jeszcze raz ta cudowna kuchnia w pełnej krasie. Jeszcze wyjaśnię, że nie jest prawdziwa. To tylko atrapa z Domu Malarek, ale ktoś (pozdrawiam!) powiedział, że u siebie w kuchni planuje właśnie zrobienie takiej dekoracji. Zamontuje w niej okap i płytę do gotowania. Już nie mogę się doczekać jak to wyjdzie. Szkoda, że ja na ten pomysł nie wpadłam. Lubię swoja kuchnię, ale byłaby jeszcze ciekawsza…

Fot. 13

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Oczywiście nie ominęliśmy sesji zdjęciowej przed budynkiem. Jeszcze raz podziwiamy studnię

Fot. 14

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

I bardzo uważnie obejrzeliśmy altanę

Fot. 15

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Pod koniec dnia pojechaliśmy do Pani Eli Trójniak, która malowała mi hurtowo kwiaty na domek.

Fot. 16

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Ładna fotka na podwórzu

Fot. 17

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Piesek też ma ładny domek

Fot. 18

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Obejrzeliśmy nowe eksponaty, które przybyły przez ten miesiąc. Na zdjęciu z białymi drzwiami stoję pośród kwiatów zaprojektowanych specjalnie dla mnie miesiąc temu . U góry widzicie duże kłosy, a w rękach mam rumianki i kwiatki kombinowane. Już pod koniec poprzedniego pobytu zorientowałam się, że Zalipianki nie malują wcale białych kwiatów. Dlatego zajechaliśmy powtórnie do Pani Eli i zamówiłam rumianki. Jak widać wywiązała się z zadania znakomicie. Te kwiaty podobają mi się najbardziej. Nie tylko dlatego, że powstały z mojej inspiracji. Są po prostu piękne.

Fot. 19

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Sfotografowałam stół z pamiątkami. Ozdoby na stół Wielkanocny, pasyjki, bibułkowe kwiaty, zawieszki – aniołki, małe kołyski do szopki na Boże Narodzenie. Cyfry daty nachodzą na mój pojemnik do zapałek. Zawiozłam pokazać go jako pomysł na kolejny wyrób do malowania i sprzedaży. Skoro są już deski, serwetniki, obrazy, to dlaczego nie ma być praktycznych pojemniczków na zapałki? Ciekawe czy ten pomysł się przyjmie?

Fot. 20

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Na koniec słówko o samej Pani Eli. Ma złote ręce i złote serce. Takie duże szczere dziecko. Prowadzi legalną działalność. Maluje dniami i nocami.

Tak się przejmowała moim zamówieniem, że aż wstawała o drugiej w nocy, żeby się jak najszybciej wywiązać. Wiecznie przejęta, żeby wszystko było prawidłowo. A życie jej nie rozpieszcza. Choroby nie omijają jej rodziny. W zeszłym roku podczas powodzi byli zalani.

Fot. 21

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Obserwowaliśmy w zachwycie jakie cudeńka robi jej mąż. Nie dorzucam fotek, ale na przykład zrobił oryginalną fikuśną klatkę dla kanarka z wykałaczek. Pani Ela pokazała mi ich kolejny pomysł na pamiątki dla bardziej szanujących się turystów (z kasą) – to chata z ołówków i patyczków od lodów ozdobiona zalipiańskimi malowidłami.

Fot. 22

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

W tym miejscu zakończę dzisiejszy odcinek gazetki.

Pozdrawiam Was jako Włościanka, ale nie Zalipianka (no chyba, że duszą…)