2012 – Nr 64 A – Gazetka na Dzień Matki cz.II – W Fabryce Fajansu – 28 maja 2012

2012 – Nr 64 A – Gazetka na Dzień Matki cz.II – W Fabryce Fajansu – 28 maja 2012

 

Relacja z tego dnia zawiera tak dużo zdjęć, że muszę wykorzystać pokazywarkę na raty. Stąd powstały wtedy dwie gazetki. Co zobaczycie?

 

W części nr 64 A obecną Fabrykę Fajansu we Włocławku…

 

i Pałac Bursztynowy, w którym zamieszkałam… (część nr 64 B)

 

2012 – Nr 64 A – GAZETKA NA DZIEŃ MATKI cz.II – W Fabryce Fajansu – 28 maja 2012

 

Kochani, dziś część druga relacji z weekendu w stolicy Kujaw. Teraz jednak zacznę już chronologicznie. Piątek. Przyjazd, zwiedzanie Fabryki Fajansu i zameldowanie w hotelu.

 

Od półtora roku kilka osób zorientowanych w temacie parskało śmiechem słysząc dwa słowa: Falbanka i fajans. Z początku nie wiedziałam co jest w tym zabawnego. A jednak… 🙂 Otóż współcześnie działająca Fabryka Fajansu mieści się na ulicy… Falbanka. Świat jest mały. Tak więc Falbanka musiała wybrać się na ulicę swojego imienia odwiedzić tych, którzy tworzą prawdziwe cuda.

Fot. 1

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Bo cóż to za Królowa Wnętrz Fajansowych, która nie
nawiedza “swoich włości”. Podczas poprzednich wypraw nie wygospodarowałam dość czasu, ale tym razem zaparłam się: teraz albo nigdy. Zadzwoniłam, przedstawiłam się. Tak owszem, oprowadza się grupy zorganizowane, ale Pani z którą rozmawiałam rozbawiona uznała, że w moim przypadku zwiedzanie fabryki jest oczywiście zupełnie uzasadnione.


Zajechałyśmy już po południu, nie musiałam długo tłumaczyć.
Wystarczyło hasło: JESTEM  FALBANKA…

Fot. 2

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Zostałam bardzo miło przyjęta.


Chciałam Wam przybliżyć produkcję fajansu. To nadal jest produkcja prawie w całości ręczna. Owszem, jest maszyna do mieszania surowca o tajemniczym składzie. Tej nie fotografowałam, bo nie to jest dla nas interesujące, prawda?

Fot. 3

 

Ale wszystko odbywa się podobnie jak dziesiątki lat temu. Masa zastyga w formach.

Fot. 4

 

Przedmioty składane są z połówek.

Fot. 5

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Miejsca połączenia mają drobne występy, które przemiła Pani o nieznanym mi imieniu zeskrobuje kawałkiem metalu. Potem jeszcze wygładza wszystko gąbeczką.

Fot. 6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Na fotce pokazuje dwie solniczki dla porównania.

Fot. 7

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Po pierwszej obróbce wyroby schną.

Fot. 8

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Do niektórych wyrobów trzeba doklejać jakieś fragmenty typu łapki do żabek.

Fot. 9,10

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Potem kolejna hala pełna fajansu czeka na malowanie

Fot. 11,12,13,14

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

 

Przechodzimy do stanowiska malarek. Panie malują farbami wodnymi. Może ciut mogłyby się rozmazywać, ale Panie mają wprawę.

Fot. 15

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Nie trzeba czekać na zasychanie kolejnych kolorów, bo porowata powierzchnia fajansu błyskawicznie wciąga farbkę z pędzla. Nic się nie rozlewa, więc
nie dochodzi do skłócenia się kolorów.

Fot. 16

 

Jestem w siódmym niebie…

Fot. 17

 

Panie mają złote ręce

Fot. 18

 

Nie mogę się dość napatrzeć… Wzory współczesne są troszkę inne niż dawne, bardziej finezyjne, często pastelowe. Jednak Panie na zamówienie potrafią wyczarować dowolne malunki.

Fot. 19

 

Rok temu próbowałam nauczyć się malowania ulubionych motywów. Mniej więcej doszłam jak się układa pędzel na przykład przy malowaniu charakterystycznego ptaszka z Włocławka. Efekty jednak były mizerne. Nie tylko nie umiem czytelnie pisać, ale malować symetrycznie też nie jestem w stanie.
Na wybrakowanym talerzu Pani pokazała mi jak się tworzy elementy, których byłam najbardziej ciekawa.

Fot. 20

 

A tu zobaczcie nasze żaby po pomalowaniu.

Kto by pomyślał, że to ręczna robota…

Fot. 21

 

Oczywiście ostatnim etapem produkcji jest wypalanie.
Co do mnie, to kupuję głównie fajans powojenny z PRL-u, ale kilka rzeczy z Falbanki też posiadam. Różnią się choćby stosowaniem żywej klasycznej czerwieni, a tego mi w dawnym fajansie brakuje. W planie mam zakup mega – monster… Wiecie, wiecie… tak, mój wymarzony olbrzymi wazon 110 cm wysoki jest produkowany właśnie tutaj*).

Edycja:

Minęło 10 lat i nikt poza mną nie potwierdził jego istnienia. Nie natrafiłam na monstera w realu. Czy to mi się tylko przyśniło?

 

Tym razem wypatrzyłam też kilka przemiłych drobiazgów – kieliszek do jajek z figurką ptaszka, motyl fajansowy i deski fajansowe z czerwonymi różami. Czyli już tylko nazbierać trochę środków płatniczych i mogę zrealizować u Falbanki marzenia Falbanki. Na dziś mogę tylko serdecznie pozdrowić przemiłe Panie z fabryki i polecić Wam, moi Kochani, ich wyroby.

Zobaczcie jakie to wszystko piękne:

Fot. 22,23,24,25,26,27,28,29,30,31,32,33

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA