2012 – Nr 64 B – Gazetka na Dzień Matki cz.II – W Pałacu Bursztynowym

2012 – Nr 64 B – Gazetka na Dzień Matki cz.II – W Pałacu Bursztynowym – 28 maja 2012

 

Relacja z tego dnia zawierała tak dużo zdjęć, że musiałam wykorzystać pokazywarkę na raty. Stąd dwie gazetki. Co zobaczycie?

 

W części nr 64 A obecną Fabrykę Fajansu we Włocławku…

 

i w części nr 64 B zwiedzicie Pałac Bursztynowy, w którym zamieszkałam…

 

2012 – Nr 64 B – GAZETKA NA DZIEŃ MATKI cz.II – W Pałacu Bursztynowym – 28 maja 2012

 


Teraz zajmiemy się Pałacem Bursztynowym. Dzień Matki w pałacu zbudowanym hołdzie matkom.

Fot. 1

 

Możecie to sobie wyobrazić? Która matka tak może świętować? A mi się trafiło 🙂

Fot. 2


Budynek jest zbudowany niedawno przez jednego z najbogatszych Polaków. Oficjalnie ma służyć fundacji na rzecz samotnych matek. Czy dlatego przed wejściem stoi samotny WOLNY PAN?

Fot. 3,4,5,6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA


Ma niewiele pokoi, ale ogromną o dwupiętrowej wysokości salę balową, kilka sal konferencyjnych, saunę, korty tenisowe, knajpkę w plenerze. Zresztą na zdjęciach większość zobaczycie.

Fot. 7,8,9

 

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA


Co mogę dodać? Absolutnie czysto.

Fot. 10,11,12

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Nie mogłam powstrzymać się przed chodzeniem boso w pokoju, nie ze względu na buty, ale to było takie przyjemne. Zadbano o mój komfort, bo był dostęp do internetu. Co za odmiana po moim domowym. Skomentowałam, że ten hotelowy jest tak szybki, że nawet odpowiedzi na maile przychodzą prawie natychmiast.

Fot. 13,14

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Bardzo miłym akcentem było spotkanie przy recepcji znajomego. To koń bojowy BRI z opowieści z Narnii. Właściwie nazywa się Brihy-hinny-brinny-huhy-haaah, ale kto by to wymówił? Bardzo go lubię, więc ucieszyłam się. Fajna symbolika. Koń Bri to mówiący wolny koń z Narnii. Jednak został porwany za młodu do kraju niemych koni, które są tylko zwierzętami. Wracając do Narnii po latach zastanawiał się, czy wolnemu koniowi wypada sprawiać sobie przyjemność poprzez tarzanie się w trawie. Tak i ja pytam siebie często czy mogę sprawić sobie jakąś przyjemność. Choćby, czy wydanie połowy pensji na Dzień Matki i urodziny w Pałacu Bursztynowym to szaleństwo czy jednak mam prawo spełniać swoje marzenia?

Fot. 15

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA


Były też minusy. Kompletna ignorancja techniczna z naszej strony. Nie umiałam obsługiwać karty hotelowej. Musiałyśmy prosić na górę Panią z recepcji. Uczyła nas otwierania drzwi i uruchamiania prądu w pokoju. Ale zacofańcy przyjechali…
Tu fotka jakiegoś korytarzyka…

Fot. 16

 


Rano personel zabrał nam ręczniki po pierwszym użyciu. W szafce była lodóweczka napełniona trunkami. Przy wymeldowaniu nawet nikt nie sprawdził czy nie wypiłyśmy wszystkiego, bo wystarczyło, że słownie zapewniłam o braku konsumpcji.


W pracy obiecałam sfotografowanie śniadania hotelowego. Realizuję.

Fot. 17,18

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

W sobotę zeszłyśmy dość późno i w podgrzewanym pojemniku była “ostatnia paróweczka hrabiego…”.

Fot. 19

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Jednak później przyszła Pani i zaproponowała dorobienie dań na gorąco. Oczywiście zamówiłam jajecznicę. To śmieszne, uwielbiam ją, a od trzydziestu lat w domu nie robię. Jadam tylko na wyjazdach. Kucharz trafił idealnie w mój gust, bo była o odpowiedniej konsystencji i smaku. Co było ciekawego do jedzenia? Cały stolik suchej karmy do mleka. Patera z ciastami, mandarynki, banany, jogurty, różne pieczywa, porcjowane w pojemniczkach masełka, dżemy, miody. Półmiski z serami i wędlinami. Kolejny pojemnik na ciepło ze słodkimi naleśnikami. Dzbanki z kolorowymi sokami na zimno, termosy z wrzątkiem i kawą…. Ech, niby nic, ale fajnie było…

Fot. 20

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

No i te kwiatki przy stoliku, które Marysia przytomnie zadedykowała mi jako na Dzień Matki 🙂

Fot. 21

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

To może tą część relacji podpiszę jako FALBA MAMA i dziękuję za pamięć i życzenia moim wszystkim dzieciom (całej czwórce), a mężowi i kilku innym osobom za aprobatę i pomoc w przeżyciu tego fantastycznego weekendu. Aż nabrałam apetytu na kolejny za rok… A Was, Kochani zapraszam na trzecia część relacji, którą niebawem skomponuję.