2013 – Nr 144 – Wieś Zalipie po raz trzeci, czyli Warsztaty

2013 – Nr 144 – Wieś Zalipie po raz trzeci, czyli Warsztaty

– gazetka z 3 grudnia 2013 roku.

 

Kochani, oczywiście MUSIAŁAM wrócić do Zalipia. To była tylko kwestia czasu. Jak wiecie, teraz skupiam się na twórczości ludowej, a ściślej na użyciu moich rąk, czyli przyszła pora na naukę. Wiele ośrodków organizuje warsztaty. A pociąga mnie wiele umiejętności. Tę zimę poświęcę na bibułkowe kwiaty i pająki (podłaźniczki).

 

Na pierwszy ogień wzięłam Dom Malarek w Zalipiu. Zadzwoniłam spytać o warsztaty. Kiedy i jakie są. Moment wybrałam taki sobie, bo to okres szykowania ozdób świątecznych. Panie z Zalipia jednak pozwoliły nam przyjechać zwyczajnie. Ot, posiedzimy razem z nimi w pracowni, popatrzymy, spróbujemy coś namalować… Tak zrobiliśmy. Nieoczekiwanie zamiast dwoje, pojechało nas czworo. Jednak ZALIPIE to magnes i wiele osób ma ochotę zobaczyć je na własne oczy.

 

Spotkaliśmy się nie tylko z Paniami z Domu Malarek. Odwiedziliśmy też Pawełka Trójniaka. O tym Chłopcu jeszcze usłyszycie.

 

Zapraszam do gazetki

 

Zrobiłam mały błąd, bo zakupy z Zalipia sfotografowałam na ludowej chustce. Powinnam dać spokojniejsze tło. Ale trudno, może jakoś obejrzycie te cuda pomimo wzorów z chustki.

Fot. 1

 

2013 – nr 144 – WIEŚ ZALIPIE po raz TRZECI, czyli WARSZTATY

 

To może po kolei? Już dobrze znacie główną atrakcję podróży do Zalipia, czyli przeprawę promem przez Wisłę. Stan wody był niski, a jakoś tak szybko przepływaliśmy przez rzekę, że nawet nie zdążyłam odczuć niecodzienności tego przeżycia.

Fot. 2

 

Czy pokazywałam Wam kiedykolwiek sam Dom Malarek? Zawsze tylko malowidła…

Fot. 3

 

Oprócz prowadzenia warsztatów, Malarki po prostu tu pracują. Wykonują pamiątki dla turystów lub realizują indywidualne zamówienia.

Zobaczcie półprodukty:

Taca z naszkicowanym bukietem

Fot. 4

 

Wazony w połowie malowania

Fot. 5

 

Malowanie bombek

Fot. 6

 

Gotowe bombki

Fot. 7

 

Różne drobiazgi

Fot. 8

 

I kolejne gotowe pamiątki

Fot. 9

 

Ale przecież Zalipie już Wam pokazywałam, a dziś mamy warsztaty. Jaki mają przebieg? Przypominam, że my byliśmy bez grupy. Jednak ogólne etapy zapewne są takie same. Najpierw amatorzy dostają kolorowanki.

Fot. 10

 

Jak widać Włodek poszedł w kierunku pasteli, a ja nie rozwijałam skrzydeł. Użyłam tylko czterech kolorów.

Fot. 11

 

Po chwili wszyscy wybrali materiał, z którym będą się zaprzyjaźniać.

Marysia bombkę, Włodek drewniana deseczkę, a ja z Mikołajem sięgnęliśmy po ceramikę. To nie był przypadek. Włodek jest leśnikiem, a my? Ja kocham fajans, a wieloletnie hobby Mikołaja to lepienie w glinie. Marysia zaś po prostu lubi bombki i swoją pięknie pomalowała z marszu według kanonów zalipiańskich.

Fot. 12

 

Zobaczcie jak sobie radziliśmy. Włodek od razu malował zgodnie ze wskazówkami Malarek. Zaczyna się od dużych kolorowych plam, które potem będą płatkami.

Fot. 13

 

Mikołaj zadziwił wszystkich precyzją linii. Namalował wzór własny.

Fot. 14

 

Ja myślałam tylko o fajansie. Koniecznie chciałam namalować wzory z Włocławka. Zaczęłam od typowego ptaszka. Potem lilijki, które zobaczyłam na niedawno zdobytej deseczce. Zmitygowałam się i dorzuciłam dla ptaszka kilka jagódek. W końcu na wolnym miejscu postanowiłam umieścić pojedynczy kwiatek z Zalipia. Byłam bardzo z siebie zadowolona. Malarki zachowały stoicki spokój. Natomiast Włodkowi i Marysi udzielały fachowych wskazówek.

Fot. 15,16,17

 

Nadchodzi pora poczucia sukcesu. Prace pokończone!

Fot. 18,19,20

 

Plan wykonany, teraz powinniśmy wstać, pożegnać się i w drogę. Nic z tych rzeczy. 75% uczestników tak postanowiło uczynić. Ale nie szalona Falbanka! Co to, to nie. Bez wahania sięgnęłam po kolejny dzwonek. Czas na wzory zalipiańskie. Koniec zabawy. Zostałam sama na placu boju. Teraz posłusznie namalowałam kolorowe plamy.

Fot. 21

 

Potem jedna z Pań poleciła mi dorysować łodyżki i liście. Okazało się, że źle trzymam dzwonek, źle pędzelek, że mam zły kierunek wzoru… No cóż , nie bez powodu bazgrzę jak kura pazurem. Kręciłam tą robótką, uczyłam się malowania w dół zamiast do góry i kreską zamiast kropkami. Nie jest łatwo zmieniać złe nawyki. Ale nie poddawałam się. Kaleczyłam wzór niemiłosiernie. Pani co jakiś czas poprawiała krzywulce po mnie. Okazało się, że na każdym etapie można poknocony bukiet zamienić w kwiatki pełne wdzięku.

Fot. 22,23,24

 

Pani ratowała mnie bez znużenia. Ale za każdym ruchem jej pędzla ja otwierałam oczy i łapałam na czym polega wzór zalipiański. Naprawdę nauczyłam się niesłychanie wiele. Od razu mogłam ocenić nieporadność mojej pierwszej pracy. Ale zobaczcie teraz ogromną różnicę między jednym dzwonkiem a drugim.

Fot. 25,26

 

Zobaczcie jeszcze kilka dzwonków. Ten z kolorem żółtym kupiłam dwa lata temu. Ten jest oryginalny. W środku stoi ten mój, który Malarki konsekwentnie korygowały. A pierwszy z lewej to owoc mojej fantazji.

Fot. 27,28

 

 

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

Po warsztatach przejechaliśmy do Państwa Trójniaków. Znacie? Znacie. To oni malowali kwiaty, które zdobią dom w Falbowie. Najmłodszy ich syn to Pawełek. Doskonale go pamiętamy, bo zawsze pomagał Pani Eli przy obsłudze turystów w gospodarstwie i w sklepiku. Pan Wiesław poznał nas mimo upływu dwóch lat. Wciąż wspomina jak wiele słoneczników musiał wtedy powycinać. Teraz pokazywał nowe swoje pomysły i sukcesy dziesięcioletniego Pawełka. A te są niesamowite!!! Pawełek maluje, pisze wiersze, zdobywa nagrody, wspaniale się uczy i ma jeszcze inne pasje. Na przykład prowadzi lokalne badania historyczne. Wspaniały chłopiec!!! Zobaczcie jego prace:

Fot. 29,30,31

 

Niestety, ze względu na porę roku pamiątek nie było wiele. U Państwa Trójniaków wypatrzyliśmy breloczki w kształcie mapy Polski i dokupiłam malutką kołyskę. W Domu Malarek kupiliśmy tylko kolorowankę, żeby móc ćwiczyć wzory i małą maselnicę. Jednak największym zaskoczeniem był album, który Malarki wręczyły mi w prezencie. Zdumiona Falbanka usłyszała, że album czasem dostają osoby zasłużone promowaniem sztuki Zalipia w świecie. No fakt, mój dom i mój blog to żywe świadectwo tradycji i talentu kobiet z Zalipia. O ile do bloga zagląda niewiele osób, to dom fotografują ludzie bardzo często. Choćby podczas przemarszu pielgrzymek.

Fot. 1

Pozdrawiam Was kolorowo i już zapraszam na następną gazetkę z fajansowej stolicy Kujaw

Falbanka Zalipia i fajansu fanka

 

 

wwwwwwwwwwwwwwwwwwww

Przypomnę gazetki o Zalipiu:

Edycja: teraz tylko podaję numery, a kiedy wszystkie już wprowadzę, to zamieszczę linki.

Wyprawa pierwsza – nr 12,13,14

Wyprawa druga – nr 34

Warsztaty – nr 144

O Pawełku Trójniaku – nr 174

 

 

A gazetki pozalipiańskie, czyli skutki tych wypraw w Falbowie:

Płoty – nr 16,17,18

Elewacja bajkowego domu marzeń – nr 50

Studnia rok pierwszy – nr 90

Studnia rok drugi – nr 136, 137

Bańka na mleko – nr 161

Kapliczka – nr 171

Beczka – nr 184