2014 – Nr 170 – Małe Betlejem, czyli Domek Świętej Rodziny – cz. III

2014 – Nr 170 – MAŁE BETLEJEM, czyli DOMEK ŚWIĘTEJ RODZINY – cz. III

 

Edycja:

gazetka była opublikowana 02 sierpnia 2014 roku.

 

 

No, tak… Blog o fajansie, a tu sto tematów, a fajansu ani na lekarstwo. Już się poprawiam. Kolejna część opowieści jest właśnie o fajansie.

 

 

Kapliczka była w planach od kilku lat, więc w domu piętrzyły się pudła z półwazonikami, deseczkami, talerzami, figurkami drobiu i narzędziami ciesielskimi dla Józefa. Mieszkańcy potrzebują przecież do domu normalnego wyposażenia jak każda rodzina. Józef pracował przy drewnie, a Maryja zajmowała się domem i tkaniem. Dla niej więc potrzebne były naczynia i kołowrotek.

 

W tej gazetce pokażę dekoracje poddasza ich domku, a parteru w następnej.

Zapraszam.

A na zdjęciu widzicie półwazoniki, świeczniki ścienne i donice czekające na powieszenie.

 

Fot. 1

Nr 170 – MAŁE BETLEJEM, czyli DOMEK ŚWIĘTEJ RODZINY – cz. III

 

Kiedy nie było już przeszkód w urządzaniu warsztatu i kuchni oraz samej kapliczki, przystąpiliśmy do dzieła.

 

Nasi pomocnicy wkręcili parę setek haków. Ja wyciągnęłam wszystkie pudła i rozpoczęło się szaleństwo.

 

Efekt zaskoczył nawet autorkę, czyli mnie. Zaiste zasługuję na swoją nazwę Szalona Falbanka.

 

Nawet już w trakcie urządzania dokupowałam we Włocławku następne fajansowe śliczności.

 

Poniżej widzicie ostatni transport desek i żyrandola, a do góry sterczy ta wielka piła, którą Wam już pokazałam.

 

Fot. 2,3

Tu zobaczycie wieszanie pierwszych miseczek. Mam tak udekorowaną jedną belkę w domu i postanowiłam podobnie zrobić w kapliczce.

 

Teraz wyraźnie zobaczycie specjalnie zaprojektowaną półkę na dekoracje.

 

Fot. 4,5,6

Jednak najpierw obejrzyjcie przygotowaną ceramikę.

Na początek najprzyjemniejszy wzrokowo zbiór ptactwa. Drób i gołębie.

W gospodarstwie Świętej Rodziny na pewno nie brakowało skrzydlatych mieszkańców. Tutaj też będą 🙂

 

Fot. 7

Na stole kolejne ptaszki, tym razem drewniane. Będą śpiewać.

 

Fot. 8

Spory zbiór zawadiaków i małych dzbanków.

 

Fot. 9

Na ziemi ustawiłam średnie wazony i świeczniki.

 

Fot. 10

I jeszcze raz widok z kanapą, tylko że teraz zamiast donic dołożyłam wazony

 

Fot. 11

Fotka robocza.

Przed zawieszaniem trzeba rozłożyć deski i dobrać je wzorami, żeby się odpowiednio komponowały.

 

Fot. 12

Teraz powolutku będziemy zapełniać poszczególne zakamarki.

Fajans jest na słupach.

 

Fot. 13,14

Na ściany trafiły patery, misy, talerze. Na belki deseczki fajansowe. Dopełniłam wszystko dużą ilością wazonów i wazoników. Na ścianach zrobiliśmy ołtarzyki boczne. Zamieszkali tu nasi ulubieni święci. Archanioł Michał, święta Tereska od Dzieciątka Jezus, święty Franciszek.

 

Brakuje jeszcze naszego świętego Jana Nepomucena i pewnej teściowej, czyli świętej Anny. Z czasem zapewne przybędą.

 

Fot. 15,16

Skoro już pokazałam figurkę Świętej Tereski od Dzieciątka Jezus, to zobaczcie też etapy tworzenia jej ołtarzyka.

 

Fot. 17,18,19

 

Kolejny ołtarzyk zajmuje figura Archanioła Michała. To potężny wódz wojsk niebieskich.

Jego zawołanie brzmi: KTÓŻ JAK BÓG!

 

Przez wiele lat gościliśmy na rekolekcjach w sanktuarium prowadzonym przez Michaelitów. Tam na wzgórzu czuwał sam Michał, a figura była niesamowita. Takiej nie zdobędziemy, ale mniejsze owszem. Jedna już stoi u nas w sieni, żeby Michał chronił dom przed wchodzeniem zła.

 

Fot. 20

W domu stała też figurka Św. Franciszka. To nie tylko ulubiony Święty aktualnego Papieża, ale też Włodka.

Teraz Franciszek przeniósł się do kapliczki, a wraz z nim gołębie.

 

Fot. 21,22

W kapliczce, tu pozwolę sobie użyć sformułowania kościelnego, a więc na ołtarzu głównym, powiesiliśmy obraz. Nie jest to zwykły, byle jaki obraz. Przez wiele lat należeliśmy do Wspólnoty Apostolskiej Magnifikat, której logo zawierało scenę zesłania Ducha Świętego. I tę scenę wyhaftowała Halinka. Ta praca była wyrazem jej radości, wdzięczności, miłości. To był wielki dar serca. Ten obraz więc był najgodniejszy zająć to konkretne honorowe miejsce. Co jeszcze jest na ołtarzu głównym?

 

Z racji tego, że to dom, to niespodziewanie powiesiłam tu misy, a już dla dekoracji wstawiłam kilka par czupurnych bliźniąt (zawadiaków). Górny Krzyż jest z Bolesławca. Dolny z Zalipia.

 

Fot. 23

Tam gdzie w kościołach jest chór, mamy miejsce na kolejny ładny ołtarz.

 

Na dzień dzisiejszy tu nie ma żadnych figurek, a jedynym akcentem religijnym jest rzemieślniczy Krzyżyk w stylu włocławkowym. Czy muszę dodawać, że tu stoją standardowe, klasyczne, małe wicki mające bez przykrywek 25 cm wysokości? No, dodałam.

Co tu jest jeszcze ciekawszego? Może wskażę dwie deseczki w kształcie gwiazdek? Może któraś jest betlejemska? He, He, nawet obie, bo przecież kapliczka nosi nazwę Małego Betlejem…

 

Fot. 24

Pozostały do zagospodarowania cztery kąty 🙂

 

Ten przy św.Teresce już widzieliście.

W tym przy św. Michale jest lampka halogenowa, którą zapalamy na noc.

 

Fot. 25,26

A co jest przy ołtarzu głównym? Od strony męskiej postanowiliśmy postawić Jezusa Miłosiernego.

W sieni mamy figurę, więc postanowiliśmy ją przymierzyć.

 

Fot. 27,28

Jednak na tegorocznych targach w Kielcach kupiliśmy obraz i on ostatecznie zajął to miejsce.

 

Fot. 29

Pozostał do pokazania prawy kącik po stronie kobiecej. Tu jest kuchnia, w której gospodaruje Maryja.

 

A kuchnia, jak to kuchnia, jest zapełniona naczyniami i sprzętami potrzebnymi na co dzień.

 

Jednak gdzieś tu kiedyś przycupnie Babcia Dzieciątka, czyli Święta Anna. Nie będzie szukała lepszego miejsca, bo kuchnia to kobiece królestwo, a Matka z Córką spędzały w niej całe dni.

 

Fot. 30

Całą kuchnię w Małym Betlejem zobaczycie w kolejnej części relacji, bo jest co pokazywać.

 

Ale w tych gorących dniach zajmowałam się nie tylko fajansem kapliczkowym. Szykowaliśmy parapetówkę. Prognozy pogody były nieciekawe, więc urządzaliśmy miejsce w garażu. Tam już był fajans od dawna, więc teraz go pomyłam i trochę uzupełniłam. Ale o tym też przeczytacie niebawem.

 

Fot. 31