2014 – Nr 181 – Hej, Zalipie, Jakie Cudne – cz. I

2014 – Nr 181 – Hej, Zalipie, Jakie Cudne – cz.I

Edycja: gazetka z 30 października 2014

 

 

Tradycyjnie po wyprawie do Zalipia pokażę Wam tą malowaną wieś. Tym razem postanowiliśmy obejrzeć inne domy niż zwykle. To trochę krępujące, takie łażenie i fotografowanie ludzkich podwórek, ale z pewnością mieszkańcy Zalipia są do tego przyzwyczajeni. Ba, nawet czekała na nas miła niespodzianka, ale o niej napiszę w kolejnej gazetce. W sumie będą trzy odsłony o tym „co słonko widziało” w Zalipiu.

Zapraszam do obejrzenia relacji

A teraz spójrzcie na najpiękniejszą chatę Zalipia

Fot. 1

 

Nr 181 – HEJ, ZALIPIE, JAKIE CUDNE cz.I

 

Początek wycieczki jest Wam znany. Podróż.

Fot. 2

 

A w trakcie nasza ulubiona atrakcja, czyli przeprawa przez Wisłę.

Fot. 3,4

 

Po drodze piękne krajobrazy z polskimi wierzbami. Chętnie pokazałabym je na kilku ilustracjach. Trudno mi się powstrzymać, ale w końcu wybrałam jedno zdjęcie

Fot. 5

 

Zaraz potem wyczekiwany widok – wjeżdżamy do Zalipia. Na zwiastunie już zobaczyliście najpiękniejszą chatę, chyba nie tylko w Zalipiu, ale w całej Polsce. Pobielona chata, z niebieskimi drzwiami i oknami to dawniej norma, ale tu jeszcze dochodzą bukiety zalipiańskie. Cud, miód, malina!

Fot. 6,7

 

Kolejne podwórko. Nazwałam je „seledynowe” od wiodącego koloru dekoracji. Aż nie wiem jak skomentować to co widzicie. Prawdziwe wiejskie gospodarstwo z ptactwem. Uwielbiam kontemplować takie piękne miejsca. Podobnie gapię się na swoje podwórko z dekoracjami budynku gospodarczego. Według mnie to właśnie takie powinny być wszystkie podwórka. Nie tylko schronienie i ciężka praca, ale też elementy piękna. Któregoś dnia usłyszałam fragment wypowiedzi Ojca Dyrektora. Bardzo mnie to poruszyło. Nie wiem o czym mówił, ale ja usłyszałam jedno: „Ubóstwo, to nie jest dziadostwo, otaczajcie się pięknem…” Dokładnie tak samo myślę. Mamy naturalną potrzebę piękna w otoczeniu. Wojciech Cejrowski właśnie to wskazał jako podstawową różnicę między człowiekiem, a zwierzęciem. Pies wchodzący do pięknego pomieszczenia nie spojrzy na nic z uznaniem. A człowiek…

Fot. 8,9,10

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W historii malowideł zalipiańskich wyodrębnia się wyraźne epoki. Najpierw to były jednobarwne packi, potem pół wieku temu kolorowe bukiety Curyłowej, a dopiero teraz bardzo komercyjny styl przypominający naklejane kalkomanie. Ja przeszłam warsztaty tego ostatniego i próbuję tak malować, ale tak naprawdę, to zdecydowanie sięgam do starych wzorów, tych prymitywnych. Są dla mnie ciekawsze, łatwiejsze do kopiowania i mają w sobie to coś, taką ludową, a przebrzmiałą nutę. I taką dekorację znalazłam w kolejnym obejściu.

Fot. 11,12,13,14

 

Zobaczcie, jak bardzo różni się od tych współczesnych.

Fot. 15,16

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Teraz pokażę Wam coś na co zwróciłam uwagę dopiero podczas tej wyprawy. Na wielu budynkach spotkałam bukiety malowane na płytach. Przeważnie były to kwadraty, ale prostokątów też nie brakowało. W tym szaleństwie jest logika. Dla mnie to też będzie łatwiejsze. Choćby z tego powodu, że różne podłoża nie zawsze są łatwe w pokrywaniu farbą. Tak więc w przyszłym roku ruszę z takimi dekoracjami w też Falbowie.

Fot. 17,18,19,20

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Następne gospodarstwo podobne do „seledynowego”. Tu możecie zauważyć styl stary i nowy, płyty, budę, studnię, ciekawą dekorację prawdopodobnie z noży do sieczkarni. Gospodarze ze smakiem udekorowali wszystko co się tylko dało. Brawo!

Fot. 21,22,23,24,25

 

Na zakończenie tej części relacji wrzucam kilka luźnych fotek z Zalipia.

Takich przeróżnych rozmaitości…

Fot. 26,27,28,29

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Wśród zdjęć z bukietami znalazło się też kilka nieco innych, a które warto zobaczyć.

To bardzo ciekawa ściana zrobiona z chrustu.

Fot. 30

 

A poniżej przejaw szczerości Gospodarzy i ich niezachwianej wiary w skuteczność obrońcy ich domu…

Fot. 31