2014 – Nr 186 – Włocławek użytkowy – fajansowa doniczka na pierwszej linii

 

Jestem w lekkim kłopocie. Wybrany na dziś do pokazania przedmiot ma tak wiele odsłon, że musiałabym umieścić tu chyba ze sto zdjęć. Doniczki i donice znajdujemy w każdym domu, nawet w takim, w którym nie ma żadnych żywych roślin. A właśnie w moim roślin nie ma, a doniczek mam mnóstwo. Sezonowo w ogrodzie mam pelargonie, ale te z kolei wstawiam do innych pojemników, które mi doniczki zastępują. Wszystko wyjaśnię i przedstawię w gazetce.

Na zdjęciu widzicie pięć fajansowych donic z Włocławka, które zdobią kapliczkę. Zgodnie z moimi zwyczajami, bluszczyk jest sztuczny 🙂

Fot. 1

2014 – Nr 186 – WŁOCŁAWEK UŻYTKOWY – FAJANSOWA DONICZKA na PIERWSZEJ LINII

gazetka opublikowana 11 listopada 2014 roku

Pierwszy podział doniczek ze względu na użyty surowiec wydaje się prosty:

– ceramiczne

– z tworzywa sztucznego

– inne (np. Drewniane)

Z przyczyn oczywistych zajmiemy się pierwszą grupą i to konkretnie doniczkami z fajansu wytwarzanymi we Włocławku.

Używać będziemy nazwy DONICZKA niezależnie od tego czy to doniczka z otworem w dnie czy tylko ozdobna osłonka.

Jakie są te włocławskie cuda? Jedno słowo pasuje jak ulał: MAŁE 🙂

Nie spotkałam nigdy jeszcze dużej doniczki z fajansu, dlatego radzę sobie nieco inaczej, ale o tym napiszę później.

Interesujące nas fajansowe doniczki podzielimy teraz na dwie grupy:

FAJANSOWE DONICZKI STOJĄCE

Najmniejsze pokażę Wam na jednym zdjęciu. Mają dwa kształty: walec (12 cm średnicy i 10,5 cm wysokości) i doniczka wąska, a wysoka (11 x 11,5 cm).

Fot. 2

Następne mają już klasyczny kształt i tu rozrzut wymiarów jest duży:

9 cm wys x 11 cm średnicy, 11 cm x 13 cm, 12 cm x 14,5 cm

Fot. 3

Bardzo rzadko spotyka się doniczki o innych kształtach:

– kanciasta, ośmioboczna, 14 cm x 15 cm

Fot. 4

– większa, malowana też w pionowych polach, ale tym razem symetrycznych, 11 cm x 15 cm

Fot. 5

I kolejne doniczki, które pachną mi już fajansem współczesnym:

15 cm x 18 cm

Fot. 6

 

13,5 cm x 16 cm

Fot. 7

 

Ostatnią doniczką stojącą, która zobaczycie jest największa i najczęściej spotykana. Ma 18 cm średnicy i 11,5 cm wysokości.

Fot. 8

 

Dopiero ta doniczka jest według mnie na tyle duża, że mogę jej praktycznie używać. Ktoś napisał mi, że w tych mniejszych podaje dipy (sosy) do posiłków. A co robię z tymi większymi? Kilka faktycznie stoi na schodach jako podstawki do doniczek z pelargoniami. Pozostałe używam jako fajne, wąskie miski. Pokażę tylko jedną. Służy do przechowywania jajek w lodówce. Te w kartonikach z reguły tłuczemy przy upychaniu zapasu kości dla psów. A w misce stoją bezpiecznie na półkach.

Fot. 9

 

Teraz spójrzcie na stare wiosenne zdjęcie ganku w Falbowie. Niestety, tak na szybko nie znalazłam lepszego ujęcia. Na chodniku stoją maluchy, które opisałam powyżej. A co to za doniczki na schodach?

Fot. 10

Teraz rozwiążę zagadkę jak sobie radzę, kiedy potrzebuję większych doniczek. Spójrzcie na poniższe dwa zdjęcia.

Fot. 11,12

 

Tak, macie rację. Pierwsze z lewej to jeszcze doniczki. Ta półkulista jest z Włocławka. Ma 20 cm średnicy, ale jest bardzo płytka, ma tylko 11 cm wysokości. Ta ze zdjęcia niżej jest ładna, ale z naszym fajansem nie ma nic wspólnego, nie będę się więc nad nią rozwodzić.

Pozostałe naczynia są duże, ale dlaczego mają uchwyty? Otóż to właśnie mój patent. Skupuję tańsze uszkodzone lub niekompletne wazy. Te niebieskie używam na schodach. Jeżeli chcecie się przyjrzeć, to jedna z nich miała różowe fiołki. Pokolorowałam je sama na jedynie słuszne, niebieskie. Ale nie wszystkie wazy trafiają na schody. Zanim przejdziemy do kolejnych doniczek, to przyznam się Wam, do niestandardowego rozwiązania w kuchni. Nie mam kubła na śmieci. Zamiast tego, obok zlewu, na blacie mam dwa ceramiczne naczynia. Waza służy jako pojemnik na resztki spożywcze. Drugi zbiornik to śmietnik przemysłowy. Te moje śmietniki są wygodne, nie śmierdzą, bo są malutkie i zawsze czyste. Nie muszę nurkować pod zlew. Mam tam miejsce na nogi do siedzenia przy zmywaniu naczyń. Jedynym mankamentem są małe muszki owocówki, które lubią się tu kręcić, co bardzo nas wkurza. Nie wiem dlaczego, ale nigdy ich nie zauważałam przy klasycznym śmietniku pod zlewem.

Fot. 13

Przejdźmy do drugiej grupy doniczek, tej piękniejszej i na swój sposób szlachetniejszej. A więc do apelu wzywam:

FAJANSOWE DONICZKI WISZĄCE

Znam tylko cztery modele, ale pokażę więcej zdjęć, bo są po prostu śliczne.

Najskromniejsze fajansowe doniczki wiszące są podobne do tych najczęściej spotykanych stojących. Różnią się ozdobnym, lekko zaokrąglonym dołem.

Fot. 14,15

 

Na kolejnym zdjęciu też jest skromna doniczka, ale tu zwróćcie uwagę na coś szczególnego. Klasyczna doniczka wisząca ma w komplecie ozdobny sznurek i fajansową, kolorową kulę. Niestety, kilkadziesiąt lat robi swoje. Kulka przy nieostrożnym ruchu łatwo się tłucze. Wymyśliłam więc fajansowe wykończenie dekoracyjne, które jest nadal dostępne. Wątpię, żebyście tak z marszu zauważali, że coś jest inne niż być powinno. Np. bo skąd zwykły człowiek miałby wiedzieć, że producent dorzucał kulkę, a nie na przykład stożek?

Fot. 16

Zanim pokażę Wam moje patenty, wróćmy do przeglądu fajansowych doniczek wiszących. Pokażę teraz bardzo nietypową doniczkę z wypukłymi kwiatkami. 15 cm x 17,5 cm. Mam taką jedną, ale zobaczcie jeszcze ładniejsze. Przy okazji w tym miejscu ponownie dopiszę, że część zdjęć (13 szt.) pochodzi z ofert Galerii Stary Świat (przeważnie to fotki pojedynczych przedmiotów na niebieskim tle).

Fot. 17,18

A teraz moment kulminacyjny. Doniczki, którym nie potrafię się oprzeć. Do omówienia zostały dwa rodzaje. Najpierw zobaczyłam na allegro pierwszy z nich, który można nazwać żartobliwie „cycek”, bo trochę przypomina kobiecą pierś pełną mleka. Ponieważ ta pierwsza wisząca doniczka nosiła mój ulubiony wzór, to dwa tygodnie trzymałam jej zdjęcie na pulpicie i wciąż podziwiałam. Czekałam na koniec licytacji. Niestety, byłam na koniec zrozpaczona. Nie mogłam przewidzieć, że ktoś da tak astronomicznie wysoką kwotę. Ja też bym dała, ale nie zdążyłam przebić. Zwariowałam i przez lata szukałam takiej właśnie doniczki. Spotykałam inne wzory, a nawet model z falbanką, jeszcze strojniejszy, ale czekałam tylko na tą jedną. Kilka lat trwało, zanim zobaczyłam ten wzór ponownie. Jak w transie kupiłam nie zastanawiając się, że ktoś inny ją wyszukał i tylko mi pokazał. Zostało mi to wybaczone, a w zamian przekazałam inną doniczkę jeszcze ładniejszą. Ale kończmy gadanie. Zobaczcie „cycki”.

Może najpierw model kompletny, z kulką.

Fot. 19

Teraz dwa zdjęcia jednej doniczki. Zobaczycie ją z boku i od spodu. Prawda, że jest prześliczna?

Fot. 20,21

Tak, wiem, jesteście ciekawi tej, która mnie zauroczyła od lat. Ta fotka nie oddaje piękna mojego ulubionego wzoru.

Fot. 22

 

No to jeszcze model niebieski.

Fot. 23

Nie dodałam, że właśnie zaczynacie oglądać doniczki, które wieszam w domu, tak bez roślin, dla samego ich piękna własnego. Na przykład poniżej jest fotka z kuchni.

Fot. 24

Zanim obejrzycie najbardziej strojny model, przedstawię patent na fajansowy dekor zastępczy. Stosuję albo drobne miseczki, albo solniczki. Trzeba umieć wywiercić w nich dziurkę. Czasem pękają, ale gdzie się drwa rąbie, tam wióry lecą.

Fot. 25

A teraz najstrojniejsze fajansowe doniczki z Włocławka. Bez skrupułów pokażę Wam aż sześć fotek. Życzę Wam, żeby Was aż skręciło i żebyście nie zaznali spokoju, dopóki ich nie znajdziecie do kupienia, dokładnie tak samo jak kilka lat z pożądania skwierczała pewna szalona Falbanka.

Fot. 26,27,28,29,30,31