2015 – Nr 189 – Włocławek użytkowy – fajansowa puszka czyli pojemnik z pokrywką

Kochani Fani Fajansu, serdecznie witam dziś w naszym imieniu pewnego PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA i Jego MAMĘ. Postanowili udostępnić nam fotki swoich zbiorów. Dla mnie i czytelników bloga rozpoczyna się więc nowy etap fajansowej przygody. Nie będziemy od dziś poruszać się tylko wśród przedmiotów produkcji masowej i to z jedynie słusznej epoki, ale będziemy mogli zobaczyć jak to dawniej bywało… Tak więc w blogu znajdziecie zdjęcia wykonane przeze mnie, przez Niego i z Galerii Stary Świat.

W tej gazetce pokażę Wam temat może monotonny, ale za to mający tysiące wzorów. Trudno byłoby w Polsce znaleźć kilkadziesiąt lat temu dom, w którym nie byłoby ich kilku. Był we wszystkich kuchniach: i w bogatych, i w uboższych…

A więc fajans sztandarowy to PUSZKA.

A na zdjęciu puszki z mojej fajansowej zamrażarki. Tu trafiają rzeczy,. Których nie mam już gdzie wyeksponować. Ciągle je przeglądam i próbuję wcisnąć w jakieś zaskakujące miejsca. Czasem się udaje, ale reszta wraca do witryny i czeka dalej na swój dzień.

Fot. 1

2015 – Nr 189 – WŁOCŁAWEK UŻYTKOWY – FAJANSOWA PUSZKA czyli POJEMNIK z POKRYWKĄ

gazetka opublikowana 5 stycznia 2015 roku

Zgodnie z zapowiedzią sięgniemy do prehistorii. No, może nie aż tak daleko, bo ceramika ma tysiące lat, a wytwórnie we Włocławku mają zaledwie ich 141.

Od PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA dostałam zdjęcia dużych pojemników kuchennych w kształcie prostopadłościanów na produkty sypkie. Były produkowane w fabryce CZAMAŃSKI.

Leopold Czamański w 1887 roku wydzierżawił zbudowany zaledwie siedem lat wcześniej fragment sporej fabryki fajansu. Rok później wykupił ją całą na własność. Z dużym powodzeniem produkował w niej przedmioty, które do dziś cieszą się wzięciem wśród kolekcjonerów. Pokazujemy Wam więc puszki, które mają około stu lat.

Fot. 2

O rozmachu fabryki Czamańskiego niech powiedzą liczby i fakty. Zatrudniał ponad 200 osób. Już w 1898 roku zainstalował kocioł parowy. Dwukrotnie zdobył nagrody na wystawach przemysłowych. Fajans wypalano aż w 12 piecach. Potem musiał wybudować piętrową malarnię. Po jego śmierci spadkobiercy prowadzili wytwórnię dalej, a w 1923 roku przekształcili ją w spółkę. Nazwa CZAMAŃSKI funkcjonowała więc w latach 1888-1939. O tym, z której epoki jest dany fajans świadczy sygnatura, bo od 1923 roku zniknęło z niej imię właściciela – Leopold i szarfa.

Na poniższym zdjęciu zobaczycie kolejne puszki Czamańskiego. Tym razem małe, które do produkcji weszły później.

Fot. 3

Jakie były wzory u Czamańskiego? Takie jak wszędzie. Część na ludowo, część takich jak za granicą. Na talerzach, albo malowano na dnie bukiecik kwiatów, albo na jego obrzeżu po trzy gałązki. Fajans eksportowany do Rosji był dekorowany pomnikami i okazałymi budynkami, zgodnie z ich upodobaniami. Jednak co mnie uderzyło, znalazłam informację, że malowano „na gładko” czyli naszkliwie. Nasze czasy, to malowidła „podszkliwne”. Według mnie to duża różnica. W latach trzydziestych głównie produkowano naczynia stołowe zdobione natryskiem i wykańczane pędzlem. W modzie były kubeczki w kształcie dziecięcych główek. Stosowano też dekoracje reliefowe, czyli jakby takie płaskorzeźby.

We Włocławku istniało równolegle kilka wytwórni, czasem należały do tych samych ludzi, wiec sposób zdobienia był podobny. Poniżej pokażę Wam dwa przedmioty o różnym pochodzeniu. Klasyczna puszka jest w wytwórni PROGRES (lata 1918-1939), a krówka to równie klasyczny CZAMAŃSKI.

Fot. 4

Wróćmy na ziemię 🙂

Przypomnę Wam regały z puszkami z naszej zaprzyjaźnionej Galerii Włocławskiej. Stare zdjęcia, ale jak miło obejrzeć każdą puszkę po kolei. Miodzik!!!

Fot. 5,6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

A teraz jakie są style dekorowania puszkami w dzisiejszych warunkach? Uważam, że wiodące są dwa. Można bawić się kolorem lub kształtem. Znowu spójrzcie na znany Wam fragment kredensu u Damy Dworu. Ona tutaj bawi się kolorami. Puszki zaś wszystkie są tej samej wielkości i kształtu.

Fot. 7

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Na innych półkach z kolei ma komplety puszek identycznych. Tylko, że wtedy trudno rozpoznać, co jest włożone do której. No chyba, że stoją tylko do dekoracji. Poniżej spójrzcie na oferty z Galerii Stary Świat dla osób, które chcą mieć wszystko na jedno kopyto.

Fot. 8

Ale istnieją też pojemniczki na przyprawy jednakowe z podpisami

Fot. 9

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ja idę w przeciwnym kierunku. Bawię się kształtem. Czyli dobieram ten sam kolor, lub wzór i każdy kolejny przedmiot ma inny kształt. W domu mam wiele ekspozycji w tym właśnie duchu. Jedna półka to jeden wzór, a na półce wazoniki, puszki, świeczniki o jednej kolorystyce. Ale dziś pokazujemy puszki, więc zobaczcie półeczkę puszek z brązem z sieni

Fot. 10

Albo blat z kuchni, gdzie chciałam pomieścić WSZYSTKIE zdobyte przeze mnie kształty puszek. Nie udało się. Jest ich za wiele, więc używam tylko większe. Te mniejsze musiałam na potrzeby tej gazetki wyjmować z witryny. Na tym zdjęciu widać nie tylko puszki z Włocławka. Na przykład za puszkami wiszą duże deski fajansowe codziennego użytku. Do krojenia po prostu. Niektórym trudno się przełamać, ale ja używam ich od lat z ciągłym zadowoleniem. Mąż też już rzadko sięga po deski plastikowe czy drewniane.

Odsunęłam szufladę. W niej są tzw. SZKATUŁKI. To też rodzaj puszki. Używam ich podczas świąt do porcjowania galarety. Jedna szkatułka, to jedna porcja śniadaniowa. Nadaje się nawet do zabrania do pracy.

Powyżej blatu, w szafkach możecie zobaczyć szufladki, o których więcej będzie w następnej gazetce, a jeszcze wyżej ŁBY. Szkoda, ze tak słabo je teraz widać, bo to też puszki. Tyle, że współczesne i nie z Włocławka. Pokażę je tez wyraźniej przy okazji opisywania szufladek.

Fot. 11

Jeszcze raz szkatułki.

Fot. 12

Teraz, żebyście uwierzyli, że mam więcej puszek w jednym kształcie, pokażę Wam te typowe największe. Jedna jest inna i na nią właśnie chce Wam wskazać. Ma tylko na jednej ściance namalowana różę. Znaleźliśmy ją na strychu domu, w którym teraz mieszkamy. Pochodzi oczywiście z Włocławka, ale nie ma stu lat, a zaledwie sześćdziesiąt. Takie puszki bowiem produkowano w latach pięćdziesiątych. Być może to był czyjś prezent przyniesiony z okazji wybudowania nowego domu?

Fot. 13

Teraz osobna fotka puszek okrągłych. Te lubię bardziej od prostopadłościanów. Są ciekawsze. Przykuwają uwagę, a jednocześnie krągłości kojarzą się z delikatnością, domem, może z jakąś kochaną babcią, czy nianią. Dobrze pasują do ręki i aż się chce zajrzeć jakie skarby kryją. Obok postawiłam dwie puszki groszku. Zauważcie, że nie podawałam dotychczas wymiarów w centymetrach. Po prostu to niemożliwe z powodu wielości modeli. Ale teraz spójrzcie na skalę tych puszek. Wszystkie są spore, ale ostatnio zdobyłam monstera. Wręcz nie mogę się nacieszyć tak okazałą puszką. Nie chodzi nawet o praktyczne jej wykorzystanie, a o wyjątkowość. Mam poczucie zdobycia rarytasu, mimo, że TO TYLKO puszka.

Fot. 14

Dlatego specjalnie uhonoruję ją teraz osobnym zdjęciem 🙂

Fot. 15

Było duże, niech więc teraz będzie małe…

Fot. 16

Jeszcze fotka z blatu. Tu popełniam pewną niekonsekwencję. Kuchnia jest niebieska, ale jak wiecie, często przełamuję dekoracje czymś nietypowym. W tym przypadku niebieski przełamałam trzema puszkami z moim ulubionym wzorem i jego wariacjami. Jakbym za każdym razem, gdy kroję chleb chciała się zadziwić na nowo pięknem tego zdobienia.

Fot. 17

Teraz puszki o nietypowych kształtach. Bardzo różne. Mają jedną wspólną cechę: są ładne, ale często mało praktyczne. Czasem ich otwory wsypowe są tak wąskie, że podczas mycia ręka nie wchodzi do środka. Trudniej więc jest sięgnąć po szczyptę czegoś, na przykład ziół. Ale wszystko dla ludzi. Jak się komuś to podoba, to może pohulać do woli. U mnie takie puszki pokutują w witrynie.

Fot. 18,19,20

 

 

 

Jeszcze fotki od naszego Nowego Znajomego. To jednobarwna puszka monochrom z 1944 roku i druga puszka „garnkowa” z nieznanej mi epoki.

Fot. 21

Teraz koniec z masówkami. Obejrzymy puszki, które zachowują funkcję, ale nigdy (!) nie stoją w towarzystwie podobnych. To indywidualistki, osobowości, klasyczne przedmioty z duszą.

Zacznijmy od dość popularnej małej wazy. Zdjęcie jest ze Starego Świata, ale ta waza jest moją własnością. Trzymam ja jako dekoracje na parapecie. Jest śliczna.

Edycja 2022: poniżej jest zbiorówka. Moja mała waza jest w górnym, lewym rogu. Jak mi było przykro, gdy dowiedziałam, się, że mój skarb nie jest kompletny! Pokrywka okazała się dobierana (z wicka). Dlatego zamiast mojej wazy możecie kontemplować wazę z oryginalną pokrywką. Należy do Naszego Kolekcjonera. Obok maselniczka.

Fot. 22

Teraz zobaczycie kolejne cztery puszki Naszego Kolekcjonera. To niesamowity przegląd stylów. Bez Niego nie mielibyście pełni.

Pierwsza zda się klasyczna, powinniśmy ja znać, ale ja takiego kształtu i wzoru nie spotkałam. Dlatego z przyjemnością pokazuję.

Fot. 23

Druga to produkt zakładu w Kole. Firma JANPOL. Epoka? Nie wiem.

Edycja 2022: lata dziewięćdziesiąte XX wieku.

Fot. 24

Trzecia to klasyczny kolekcjonerski PIKASIAK. Takie pojedyncze puszki noszą inną nazwę własną. To BOMBONIERKI. Epoka? Pikasiaki, z tego co kojarzę, to początek lat sześćdziesiątych. Mniej więcej zaczynały życie wraz z moimi ulubionymi motywami ludowymi Włocławków. Po prostu gusty projektantów pokrywały się z oczekiwaniami społecznymi. Poszli w dwóch kierunkach. Tak więc podbili równocześnie serca prostego ludu, jak i zdobyli uznanie wśród prawdziwych kolekcjonerów.

Fot. 25

I czwarta puszka kolekcjonerska. Też z tych samych czasów. Tym razem przed Wami wisienki.

Fot. 26

Teraz cos co bardzo lubię Wam pokazywać. Tajemnicza firma BELTER. Piękne przedmioty, ciekawe wzornictwo. Dziś PIES. Puszka jak najbardziej użytkowa, ale i dekoracyjna. Powielana przez wiele wytwórni. Kto ją zaprojektował? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Lubię myśleć, że to Belter był pierwszy, a reszta to tylko kopie.

Pokażę Wam trzy psy, żebyście mieli jasność, jak wielka jest pomysłowość projektantów. Dwa razy prawdziwy BELTER, a raz nie wiem kto. Ten podejrzany piesek jest brązowy, ale równie piękny, a może nawet bardziej sympatyczny od fajansowych (przypominam, że kocham pierwszą miłością ceramikę brązową).

Pies kolorowy należy do naszego nowopoznanego Kolekcjonera, ale fotki wzięłam z Galerii Stary Świat, pozostałe dwa pieski i ich fotki są moje.

Fot. 27,28

W tym momencie pojawiło się też coś, co postanowiłam pokazać przy temacie puszek. To SKRZYNIE KUJAWSKIE. Większość stoi w moim domu pusta, bo są piękne. Kilka kupiłam do lodówki, jedna stoi obok komputera z drobiazgami, jedna pracuje w łazience w szafce z szufladami. Trzymam w niej drobiazgi, które lubią się rozsypywać, typu lakiery do paznokci czy grzebienie… Jedną używamy w kuchni jako ociekacz do sztućców. Gdyby ktoś się uparł, to mógłby też użyć ich jako cudnej doniczki do ziół w kuchni. Myślę, że ich zastosowań może być nieskończenie wiele. Choćby jako skrzynia na biżuterię, skrytka na zdjęcia albo podstawka pod kucharza i solniczkę w mojej kuchni 🙂

Fot. 29,30

 

Tą pierwszą wspólnie stworzoną z PRAWDZIWYM KOLEKCJONEREM gazetkę zakończę bardzo nietypową puszką wiszącą. Z boczku wkleiłam fotkę samej pokrywki, żebyście zobaczyli jakie to ładne. W tym przypadku nie wiem na co projektanci ją przeznaczyli. Jest nieduża. Ja zamontowałam ich kilka na wodę święconą. Innego pomysłu jeszcze nie miałam.

Fot. 31