2015 – Nr 190 – Włocławek – Fajans Użytkowy – pojemnik na śledzie (śledziownik)

 

Gazetka była opublikowana 11 stycznia 2015 roku.

 

Proszę Państwa, oto śledź.

Wpadł, biedaczek, w jakąś sieć.

Teraz leży w pojemniku,

Dziś poznacie ich bez liku.

 

Tak wyszło, że bohaterem odcinka nie jest fajans z Włocławka. Pokażę kilkanaście pojemników na śledzie. Teraz mało kto widział takie naczynie. Ale dawniej śledź królował w każdym domu. Paradoksalnie więc to on będzie królem tej gazetki.

 

Jeszcze przed wojną popularna była zagadka:

– Co to jest: wisi na ścianie, jest zielone i śpiewa?

Odpowiedź była „jasna”

– Śledź.

– Jak to?

– Wisi, bo go powiesili, zielony, bo go pomalowali,

a śpiewa, żeby było trudniej zgadnąć.

 

A może dlatego, że lubi? Oczywiście nie tylko śledź lubi śpiewać, bo śpiewają też od zawsze ludzie morza. Na żaglowcach i kutrach rybackich było wiele prac, które wymagały dużej siły. Grupa ludzi ciągnęła liny, sieci, kotwicę i żeby wszyscy robili to równocześnie śpiewano szanty.

 

Proponuję Wam współczesną “Szantę śledziową” zespołu Cztery Refy. Oto link:

https://www.youtube.com/watch?v=bBjGCjMOC4U

Słowa: Andrzej Mendygrał, Zbigniew Zakrzewski

Muzyka: tradycyjna.

 

By człek nie wiedział, co to głód,
Zesłał Pan śledzia w głębie wód.

Ref.: Hej-ho, hej-ho, wybieraj ją…
Hej, hurra! – Hurra!
Świeżego śledzia pełna sieć!
Hej-ho, hej-ho, wybieraj ją…

Pradziadek Noe, chłop na schwał,
Zagryzać świeżym śledziem chciał.

Czy to w oleju, czy sauté,
Każdy z ochotą śledzia żre.

Na całym świecie, wzdłuż i wszerz,
Zagrychy królem bywa śledź.

Śledź dobry jest pod każdy drink,
Gdzie bywa śledź, tam jest i szynk.

Gdy na wyścigach stawka gna,
Śledziona w każdym koniu drga.

A gdy technika ruszy w przód,
Będziem pić bimber z króla wód.

Więc ciągnij tę cholerną sieć,
Na zawsze Twoim panem śledź.

Ref…

 

Włocławek leży nad Wisłą. Czy są tam śledzie?

Ależ oczywiście, że TAK!!!

Poniżej pokazuję Wam śledzia rodem z Włocławka i zapraszam do gazetki o fajansie i śledziu. W gazetce znajdziecie też anegdoty, wiersze i piękną bajkę o tańczącym śledziu. Nie jestem ich autorką.

 

 

Nr 190 – WŁOCŁAWEK – FAJANS UŻYTKOWY – POJEMNIK na ŚLEDZIE (śledziownik)

 

 

Od czego zaczniemy? Może tak spokojnie, od tego, że od dawna zauważyłam na allegro przedziwne oferty:

POJEMNIK na ŚLEDZIE

i trzycyfrowe ceny przy tym. Komu to potrzebne?

I dlaczego taki pojemnik jest tak strasznie drogi? Oczywiście nie brałam pod uwagę zakupu. Niech się biją kolekcjonerzy. Po jakimś czasie kupiłam sobie dwa pojemniki. Nasz nowo poznany PRAWDZIWY KOLEKCJONER też dwa. Jest jednak pewna drobna różnica. No, może nie taka drobna… Otóż, On ma pojemniki z Włocławka, a ja jakieś tanie wyroby innych producentów.

 

Skoro już zaczęliśmy od klasyki, to nie będę zwlekać dłużej i pokażę oryginalny, fajansowy pojemnik z lat 50-tych. Ten najbardziej poszukiwany. Należy do PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA. Kupiony był w Galerii Stary Świat i zobaczycie fotografie wykonane przez Sprzedawcę. Oczywiście, jest sygnowany. Ręcznie malowany. Jego wymiary to: wys. 12 cm x 31 cm x 16,5 cm.

 

Fot. 1,2,3,4,5

 

Kolejny pojemnik, należący do PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA, pochodzi ze znanej Wam Fabryki Fajansu na ulicy Falbanki. Czyli to wyrób współczesny. To wcale nie oznacza, że jest tani. Poniższe zdjęcia wykonał Właściciel pojemnika

 

Fot. 6,7,8

Zanim przejdziemy do przeglądu pojemników innych producentów wspomnę o historii i znaczeniu śledzia.

 

Nikt nie ma wątpliwości, na podstawie lektur szkolnych, że śledź był podstawą wyżywienia ludności najuboższej. Jednak zapewne nie zdziwią Was rachunki z dworu króla Władysława Jagiełły za beczki ze śledziami z XIV wieku. To wręcz zabawne, że oprócz rachunków interesujących tylko historyków, w dokumentach pisanych znajdujemy mnóstwo utworów literackich o śledziu. Na przykład autorstwa Mikołaja Reja.

 

Przytoczę na początek holenderskie przysłowie:

Śledź w domu – lekarz niepotrzebny“.

 

Doczytałam się też, że Irlandczycy uważają, że śledź wędzony w dymie dębowym to najsilniejszy afrodyzjak. Faktycznie zapominamy już o śledziu, a jego wartość odżywcza jest niesamowita. W ubiegłych wiekach śledź był podstawowym składnikiem posiłków podczas rygorystycznie przestrzeganych postów. Był tani, ogólnie dostępny, a jego spożycie było bardzo duże. Dlatego nie dziwi fakt wyrabiania pojemników przeznaczonych wyłącznie do przechowywania śledzi w gospodarstwach domowych i serwowania ich.

 

W tej gazetce pokażę zdjęcia wielu pojemników. Na publikację ich otrzymałam zgodę od wszystkich autorów, za co bardzo dziękuję.

 

Najbardziej podobny do włocławskiego jest pojemnik wystawiony przez Sprzedawcę z Allegro o Nicku gibsongoll (pisany z małych liter). Pojemnik ma napis w języku niemieckim, który oznacza: śledzie marynowane.

Wyprodukowano go na Dolnym Śląsku w zakładzie fajansu:

Breslauer Steingutfabrik P. Giesel Wrocław (Breslau)

Wyrób datowany na lata 1877-1902.

Pojemnik jest stylizowany na kosz wiklinowy z dwoma uchami. Na pokrywce jest niesamowity śledź. Ma w sobie to coś, co lubię w pracach prawdziwych artystów.

Wymiary 30 cm x 15 cm x 12 cm.

 

Fot. 9,10

 

Z ciut wcześniejszego okresu pochodzi

Oda do śledzia

Faustyn Świderski (1821-1885)

 

O Ty! nędzny biedaku, śledziu wymoczony,
Co dziś wszystkie ozdabiasz izby i salony.
Kiedy dziś w ogólności tak Cię bardzo cenią,
Rozbitki karnawału z dziurawą kieszenią.

Wykąpawszy dwie doby, jedzą pany, panie,
Przyjmij hołd Ci należny i uszanowanie!

 

Podobnych utworów jest dużo więcej i kilka jeszcze Wam zaprezentuję.

 

 

A teraz następny ceramiczny śledź na pojemniku wystawionym na allegro przez Sprzedawcę o nicku danusiaman (też małymi literami)

Pojemnik ma wymiary : 28 cm x 12 cm x 8 cm, a był wyprodukowany w Niemczech. Wytwórnia Steingutfabrik

 

 

Fot. 11,12

Trochę historii związanej z Niemcami. Otóż „żelazny kanclerz Rzeszy, Otto Bismarck, mówił:

“Gdyby śledzi nie było tak dużo i nie były takie tanie, byłyby uważane za rarytas większy niż kawior czy homary”

 

Następny niemiecki pojemnik zagościł w sklepie „Retro bibelot”, który znajdujemy pod linkiem

http://www.retro-bibelot.pl/

Pojemnik ma wymiary 26,7 cm x 13,3 cm x 10,5 cm (wys), a wyprodukowano go we Frankfurcie nad Odrą. Trudno mi określić jego wiek, bo jego sygnatura była stosowana od 1895 roku.

 

Fot. 13

Z innym politykiem tego kraju wiąże się taka anegdota:

 

“Znany przed wojną raciborski psotnik Hugo Christoph, zwany również Krzysztofkiem, stał ponoć kiedyś na targowisku i krzyczał:

– Ein Hering so fett wie Goring fur 25 Pfennig!,

co znaczy „śledź tłusty jak Goring za dwadzieścia pięć fenigow.
Przyszedł policjant i zabrał Krzysztofka do aresztu. Wlepiono mu dwa tygodnie odsiadki za obrazę marszałka Rzeszy. Po wyjściu na wolność Krzysztofek znów stanął na targu z beczką śledzi. Trzymał jednego za ogon i wykrzykiwał:

– Ein Hering so fett wie … vor vierzehn Tagen, fur 25 Pfennig!.

Znaczyło to: śledź tłusty jak dwa tygodnie temu za 25 fenigow. Formalnie nikt nikogo nie obraził, choć wszyscy wiedzieli, że ofiarą prześmiewczej natury Hugo był właśnie Goring.”

Cytat pochodzi z książki “Smaki Ziemi Raciborskiej Dawniej i Dziś”

 

Wracajmy jednak do śledzi.

 

Z tą klasyczną, szarą rybką znalazłam jeszcze jeden pojemnik. Samo pudełko ma ciekawy kształt i ozdobione jest niebieskim, kobaltowym kwiatkiem. Zdjęcia wykonała Pani Marta prowadząca sklep PEREŁKI z LAMUSA w zielonej Górze. Na Allegro nosi sympatyczny nick Martika_1_sexy.

Wymiary pojemnika:

wysokość 10,5cm, długość 21cm,

szerokość 11,5cm

Niestety, producent jest mi nieznany.

 

Fot. 14

Z Krzysztofikiem wiążą się też inne anegdoty. Był wielkim oryginałem.

Był czas, kiedy władze miejskie zabroniły wędkowania z mostu. Krzysztofik niezrażony zarzucił wędkę. Kiedy pojawił się stróż prawa, Krzysztofik oświadczył, że nie łowi, a jedynie odsala zawieszonego na wędce śledzia!

Za żarty z Hitlera trafił do obozu koncentracyjnego, z którego już nie wrócił. Jednak ja skorzystam z okazji i wspomnę o jego bardzo ciekawym zwyczaju. W dniu urodzin poruszał się Po Raciborzu z taczką pełną kwiatów i obdarowywał nimi przechodniów.

Pani Marta wystawiła do sprzedaży też inny pojemnik z sygnaturą niemieckiej wytwórni ceramiki  Roesler Max. Jego wymiary: wysokość 11cm, długość 27,5cm, szerokość 12cm

 

 

Fot. 15

 

 

Inny bardzo znany filozof i kawalarz okresu międzywojennego, to Franc (Franciszek) Fiszer. Stały bywalec wszystkich lokali warszawskich, balów i rautów. Jego barwna postać była pierwowzorem Pana Kleksa. Otóż kiedyś posadzono go przy stole obok naukowca, ichtiologa. Profesor zorientował się, że Fiszer go zbywa, więc chcąc go ośmieszyć, stwierdził, że jego sąsiad zapewne nie wie nawet do jakiej rodziny należą śledzie. Fiszer, zupełnie nie stracił głowy i z niezachwiana pewnością odpalił, że doskonale to wie, bo śledzie należą do rodziny… zakąsek!

 

Drugi pojemnik znalazłam też u wspomnianego już Sprzedawcy „danusiaman”. Tym razem mamy do czynienia z rybką niepomalowaną. Pojemnik musi być bardzo stary, nosi ślady użytkowania. Ma bez pokrywki wymiary 26,50 cm x 11 cm x 8 cm. Producent jest nieznany, bo brak jest sygnatury.

 

 

Fot. 16

Może teraz łyk poezji? Julian Tuwim o śledziach wspomniał w swoim słynnym poemacie KWIATY POLSKIE:

„…

W pieprzowym occie ulik w dzwonka
I wokół garnir z korniszonka”(…)
I wreszcie on , srebrzystej wódki
(Koniecznie dużej, zimnej, czystej)
Najulubieńszy druh srebrzysty
Kawior ubogich, ust pokusa,
Bezsenne noce Lukullusa,
Modły kartofli parujących,
Brat mleczny żwawych rybich panien:
Marynowany śledź w śmietanie!
…Jest i w New Yorku ten specjał
I wódke-m już pod niego pijał,
Lecz wódka  nie ta i śledź nie ten,
I nie ta aura nad bufetem,
I nie ja nawet, mówiąc krótko:
Nam w Polsce, śledziu, w Polsce wódko!(…)”

 

Obejrzyjcie teraz pojemnik, który wystawił na allegro Sprzedawca o Nicku Idlaw43. Wymiary: 28 cm x 16 cm x 15 cm. Producent nieznany, bo pojemnik nie jest sygnowany. Prawdopodobnie pochodzi z Niemiec.

 

 

Fot. 17

Wspomniałam wcześniej, że o śledziach napisano wiele utworów.

 

Może teraz zacytuję współczesną „Odę do śledzia” napisaną w języku śląskim przez Panią Barbarę Politaj.

 

Oda do śledzia

 

Łoj Ty śledziu moj solony
Z beczki w łocet żeś wsadzony
W krałzi moczysz swoja skóra
Jakoż smukło mosz figura
Tak cebula Cie łowijo
Co z gorczycom sie durś mijo
Tyś zwijany we rolmopsa
Z łogoreczkym lubisz hopsać
I w śmietonce rada pływosz
Już Ty mi sie niy wymigosz!

 

Pokażę teraz bardzo ładny pojemnik ze Staffel Stoneware / Germany. Wymiary 35 cm x 17,5 cm. Wystawił go Sprzedawca o Nicku starocie20130 (z małej litery)

 

Fot. 18,19

 

Kolejną historyjkę o śledziu przekazał

Andrzej Waligórski

POTĘGA ŚLEDZIA

 

Jeden rycerz, dość ponury,
Konno wybrał się w konkury,
Przez cały dzień trząsł się w siodle,
Więc pod wieczór czuł się podle,
Bo mu pancerz czynił rumor,
Co na ogół psuje humor.


Aż nareszcie ujrzał blanki
Zamczyska swojej bogdanki
I ukłonił się jej tacie
Który stał tam przy armacie.
Tata spojrzał nań łaskawie
I pyta: – Pan w jakiej sprawie?


Na to ten rycerz wkurzony,
Powiada, że jest zmęczony,
– Jak zjem i jak się wypluszczę,
To – mówi – sprawę wyłuszczę!
Tato w śmiech: – Czyś waszeć głupi?
Tu jedzenia pan nie kupi,


Bo właśnie wszystko wysłali
Na eksport do Gwatemali.
Rycerz więc uśmierzył gniewy,
Wyjął śledzia zza cholewy,
Z przyłbicy dobył cebulkę,
Zwinął wszystko w ładną kulkę,


Połknął, beknął, wypluł skórkę
I oświadczył się o córkę.
Lecz tato nie odpowiedział
Tylko patrzył w tego śledzia,
Przyczem do ust starowiny
Napłynęło mnóstwo śliny,


Zadrżał mu chudy tyłeczek
I prosi: – Daj kawałeczek!
– Chałę! – odparł rycerz na to –
– Najpierw córkę daj mi tato!
Ale gdy starzec ponury
Wciąż się wzbraniał co do córy,


Wówczas nasz rycerz zza pasa
Wyjął drugiego matjasa,
Popieprzył, oblał keczupem
I zjadł razem z kręgosłupem.
Wtedy w nieszczęsnym staruchu
Coś jak pies zawyło w brzuchu,


I – nie robiąc żadnych scysji –
Udzielił swojej permisji,
Czyli córce swej pozwolił
Żeby ją rycerz zniewolił,
Poczem już bez dalszej zwłoki
Rzucił się na rybie zwłoki,


Wyżej ceniąc te delicje
Niż swe ojcowskie ambicje.
Stąd dewiza nam wyrasta:
– Śledź potęgą jest i basta!
A wy, gdy ojczyzna w biedzie
Błaga byście jedli śledzie,


Bo rybacy dla odmiany
Znów poprzekraczali plany
I śledź cuchnie w braku chłodni,
To wy jesteście wygodni,
I każdy się tylko ino
Rozgląda za wieprzowiną,
W dupie mając wyższe cele?
Fuj, brzydko, obywatele!

 

 

Zilustruję ją dwoma pojemnikami wystawionymi przez Sprzedawcę o Nicku konkol07

Pierwszy ma wymiary 23,5 cm x 14 cm x 14 cm. Oczywiście wyprodukowany został w Niemczech w Staffel Stoneware.

 

 

Fot. 20

Drugi z wytwórni SMF SCHRAMBERG, również z Niemiec, ma wymiary 33 cm x 14 cm x 14 cm

 

Fot. 21

Teraz zacytuję Wam piękną i mądrą bajkę ze strony

http://wpmt.pl/prace/proza/basn-o-tanczacym-sledziu-256

zamieścił ją tam pod pseudonimem Anonymus uznany pisarz Adam Ryszard Fajfer.

 

Baśń o tańczącym śledziu

 

Bardzo dawno temu w małej rybackiej wiosce nad morzem mieszkał Jan – ubogi rybak. Miał żonę i dwoje dzieci. Żyli oni bardzo biednie, ponieważ rybakowi rzadko udało się złowić ryby w swoją starą podartą sieć. Na domiar złego, pewnego dnia, gdy Jan, jak co dzień, wyruszył w morze na połów, zerwała się ogromna burza. Czarne chmury przysłoniły niebo. Wokół zapanowały takie ciemności, że nic nie było widać. Zerwał się silny wiatr. Czarne od chmur morze wzburzyło się. Fale podnosiły się jak wielkie góry i z hukiem spadały w dół. Raz po raz niebo przecinały jaskrawe błyskawice, które rozświetlały ciemności. Maleńka, stara łódź Jana to wznosiła się w górę, to zanurzała między wysokie spienione fale. W pewnej chwili wywróciła się. Mężczyzna z trudem utrzymał się na wzburzonym morzu. Modlił się o ocalenie. Wkrótce burza przeszła. Rybak ostatkiem sił dotarł do brzegu. Był zrozpaczony. Stracił łódź i sieci, a na nowe nie miał pieniędzy. Myślał tylko o jednym- w jaki sposób zarobi na utrzymanie rodziny. Nazajutrz wybrał się nad morze. Spotkał tam bogatego rybaka z siecią pełną ryb. Poszedł do niego, opowiedział o swoim nieszczęściu i poprosił o pomoc. Niestety, bogaty rybak nie dał mu ani jednej ryby, a Jan musiał czymś nakarmić swoje małe dzieci. Wszedł do wody i próbował łowić ryby swoim dziurawym kapeluszem. Słońce chyliło się ku zachodowi, a jego kapelusz nadal świecił pustkami. Zrezygnowany rybak już miał wracać do domu, gdy zauważył przepływającego nad kapeluszem srebrzystego śledzia. Szybko podniósł kapelusz do góry. Na jego dnie leżał śledź. Jan zagwizdał z radości. I wtedy stała się rzecz niesłychana. Śledź zaczął tańczyć. Rybak wpadł na pomysł, że może zarobić pokazując ludziom tańczącego śledzia. Wystrugał z wierzbowej gałązki fujarkę i poszedł do miasta na plac, gdzie zwykle rybacy sprzedawali swoje ryby. Tam zagrał na fujarce, a śledź zaczął pięknie tańczyć. Jego srebrzyste łuski mieniły się w promieniach słonecznych. Wokół rybaka zbierało się coraz więcej ludzi, bo każdy chciał zobaczyć tańczącego śledzia. Każdy z widzów wrzucał pieniądze do kapelusza. Tak było przez cały dzień, aż w końcu zmęczony tańcem śledź, poprosił Jana ludzkim głosem, by go uwolnił. Rybak zaniemówił z wrażenia. Długo się zastanawiał, co ma począć, aż wreszcie obiecał śledziowi, że jeśli będzie tańczył jeszcze przez trzy dni, to po powrocie do domu spełni jego prośbę. Dzięki niezwykłemu przyjacielowi zarobił dużo pieniędzy. O wiele więcej niż przez te wszystkie lata, gdy handlował rybami. Był bardzo zadowolony. Kupił w mieście różne smakołyki, prezenty dla żony i dzieci i szybko wrócił do domu. Rodzina bardzo ucieszyła się z jego powrotu. Nareszcie mogli najeść się do syta. Wszystkich domowników ciekawiło, w jaki sposób Janowi udało się zarobić tyle pieniędzy. Wtedy rybak opowiedział im o tańczącym śledziu. Żona rzekła, że powinien spełnić prośbę ryby i ją uwolnić. Wieczorem nasz bohater poszedł nad morze, ale nie wrzucił śledzia do wody, ponieważ się rozmyślił. Pomyślał, że dzięki śledziowi nie będzie musiał ciężko pracować, a jego rodzina będzie żyła w dostatku. Wrócił do domu. Żonie nie spodobał się jego pomysł. Żałowała tańczącego śledzia, który posmutniał z żalu i tęsknoty za dawną swobodą. Wczesnym rankiem, gdy jej mąż jeszcze spał, poszła nad morze i wrzuciła śledzia do wody. Ten uradowany zatańczył na falach, jego łuski lśniły w różanych promieniach wschodzącego słońca. Nagle na spokojnym morzu pojawiła się biała, wysoka fala, która szybko zbliżała się w stronę brzegu. Przerażona już chciała uciekać, ale fala nagle zatrzymała się. Kropelki wody mieniły się tęczowym blaskiem i rozstępowały na dwie strony. Kobieta nie mogła oderwać oczu od tego niezwykłego zjawiska. Po chwili z morskiej toni zaczęła się wynurzać przepiękna postać w królewskiej koronie. Żona rybaka domyśliła się, że to Królowa Morza i pokłoniła się jej. Królowa podziękowała jej za uwolnienie tańczącego śledzia, który był jej ulubieńcem i podarowała skrzynie pełną drogocennych kamieni, pereł i pięknych szat. Żona rybaka rzekła , iż niepotrzebne jej klejnoty i piękne szaty. Ma tylko jedną prośbę, by mieszkańcy jej wioski nie cierpieli biedy, żeby rybacy nie wracali z połowu z pustymi sieciami, żeby mogli utrzymać swoje rodziny. Królowa morza wzruszyła się jej prośbą i obiecała, że będzie czuwać nad rybakami. Po powrocie do domu żona opowiedziała Janowi o spotkaniu z Królową Morza. Mąż początkowo nie dowierzał jej słowom, a nawet bardzo się gniewał, że uwolniła tańczącego śledzia. Wkrótce przekonał się jednak, że mówiła prawdę. On i inni rybacy wracali z połowu z sieciami pełnymi ryb. Wstyd było Janowi, że nie uwolnił śledzia. Poszedł więc nad morze i przeprosił go. Od tego czasu rybak z rodziną żyli długo i szczęśliwie. Już nigdy nie zaznali biedy. Często chodzili nad morze, siadali na brzegu, a śledź tańczył dla nich pięknie na morskich falach.

 

Dla cierpliwych zostały do obejrzenia moje własne pojemniki do ryb.

 

Jeden jest sygnowany, ale nie wiem jaki to producent. Wymiary: 28 cm x 14 cm x 12 cm wys.

 

Fot. 22

Na kolejnym zdjęciu w głębi ciekawy, duży, biały pojemnik z jednobarwną, błękitną rybą. Z przodu długi pojemnik bez ryby, ale za to jest to fajans z Włocławka.

Wymiary: jasny pojemnik: 29 cm x 15 cm x 15 cm,

A pojemnik z Włocławka: 29 cm x 13 cm x 8 cm

 

Fot. 23

Na deser zostawiłam znany Wam rondelek z rybką. To nie do śledzi, ale…

 

Fot. 24

W tym miejscu kończy się gazetka o pojemnikach na śledzie. Jest ich o wiele więcej, ale dwóch autorów zdjęć nie odpowiedziało na prośbę o zgodę na zamieszczenie ich w moim blogu. No i oczywiście nie do wszystkich dotarłam.

 

Uzupełnię teraz ogólny temat o pojemnikach z pokrywkami. Poprzednio pokazałam kilka skrzyń kujawskich z Włocławka. Została nam jeszcze skrzynia z Koła. Oczywiście, ten, kto chce, może do niej włożyć śledzie

 

Fot. 25,26,27

Widzieliście też powalająco piękny pojemnik naszego PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA. Teraz pokażę mój, pomalowany kobaltem.

 

Fot. 28

A na koniec puszki kolekcjonerskie. Jeżeli ktoś je zobaczy w naturze, to będzie mógł tym chwalić się wnukom, bo to taka rzadkość jak spotkanie na żywo królowej angielskiej. Nasz PRAWDZIWY KOLEKCJONER nazywa je swojsko „piersiówki” ze względu na ich intrygujący jak na fajans kształt. Oczywiście obie należą do Niego.

 

Niebieska pochodzi z 1968 roku.

 

Druga natomiast ma sygnaturę niesłychanie rzadko używaną, bo z wzorcowni.

 

Fot. 29,30,31