2015 – Nr 191 – Włocławek – fajans użytkowy – szufladki i solniczki

Minęliśmy właśnie półmetek prezentacji fajansu użytkowego z Włocławka. Teraz zobaczycie coś mniej elitarnego, ale chyba dziś już rzadko używanego. Fajansowe szufladki i solniczki.

W tym cyklu miałam zamiar omijać fajans stołowy. Solniczki z Włocławka jednak spotykamy w obu grupach, dlatego wyjątkowo zerkniemy też na stół.

Fot. 1

 

2015 – Nr 191 – WŁOCŁAWEK – FAJANS UŻYTKOWY – SZUFLADKI i SOLNICZKI – gazetka opublikowana 19 stycznia 2015 roku

No to tym razem poszalałam z fotkami. Nie jestem w stanie podać Wam za każdym razem kto jest autorem konkretnego ujęcia. Technicznie zupełnie zaciemniłoby to czytelność gazetki. Tradycyjnie korzystam z uprzejmości dotychczasowych autorów: obu galerii z Włocławka i znanego Wam już Kolekcjonera. Niestety, skorzystałam też ze zbiorów archiwum allegro, z którego nie umiałam uzyskać nazw sprzedawców. Tak czy siak przegląd szufladek i solniczek jest gotowy. Zaczynamy:

Zachwycamy się starymi kredensami, często już wytwórcy montowali w nich szufladki. Sama miałam na strychu domu rodzinnego taki mebel. Szufladki miały niemieckie napisy, więc nie wiem jakie było ich pierwotne przeznaczenie. My z konieczności obejrzymy fajans z Włocławka i to tylko wzory powojenne.

Szufladki produkowano w trzech rozmiarach:

Duże:

wys. 10 cm x szer. 14,5 cm x głęb. 15 (bez uchwytu)

Małe:

wys. 10 cm x szer. 7cm x głęb. 15 cm (bez uchwytu)

Malutkie:

wys. 4 cm x szer. 9 cm x głęb. 9,5 cm

Jeżeli chodzi o kolory, to oczywiście są szufladki malowane kobaltem, brązowe i kolorowe. Jednak od razu przyjmijcie do wiadomości, że wzorów jest zaledwie kilka, dlatego bez problemu można je kompletować stopniowo. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zdobyła czegoś ekstra. Ale „o tem potem”.

Zacznę od wzoru kolorowego: brązowa róża i małe kwiatki. Jeżeli się przyjrzycie dokładniej, to zauważycie drobne różnice po bokach. Taka zresztą jest specyfika powojennych wyrobów ręcznie malowanych, że malarki namawiano do lekkich modyfikacji.

Fot. 2,3

Większy wybór wzorów mamy w przypadku szufladek brązowych. Pięć pokażę poniżej, a szósty nieco później.

Fot. 4

Teraz zobaczycie zbiorówkę, która wymaga omówienia. Szufladki brązowe to przedstawiciele szufladek malutkich. Natomiast perełką jest zegar szafkowy. Zobaczcie, że jedną ściankę ma również pomalowaną, czyli z tego wnioskuję, że półka nie miała z tej strony deski. Taką półkę pokażę Wam za chwilę w pełnej krasie. W Falbowie nie posiadam takiej szafki. Nie miałbym gdzie jej wcisnąć, bo kuchnię mam niebieską.

Fot. 5

Jeszcze duże szufladki, ale kobaltowe.

Fot. 6

Kolejną ciekawostką jest oferta współczesnego producenta BIRKO. Obecnie nie ma tych szufladek w katalogu, dlatego pozwoliłam sobie znowu skorzystać z uprzejmości Sprzedawcy z Allegro o Nicku danusiaman. (Oglądaliście poprzednio sprzedawane przez Nią pojemniki na śledzie. Jak sami widzicie Pani Danuta ma bardzo ciekawe oferty, warto zaglądać). Zwróćcie uwagę też na wzór. Producent sięgnął po wzór cebulowy, a więc taki dla koneserów. Podkreślam jednak z całą mocą, że to nie Włocławek, a Kościerzyna. Jednak mam u siebie w domu bardzo dużo ceramiki od tego producenta.

Fot. 7

A teraz rozpusta! Zobaczycie gotowe szafki produkowane we Włocławku. Cud, miód, malina!!! Taki mebel w kuchni nie może przejść niezauważony. Gdyby ktoś się decydował, to podpowiem, że oferta poniżej 200 zł jest dobra, a 100-150 zł bardzo dobra. Oczywiście przy stanie dobrym szafki i fajansu. Pierwsza szafeczka, którą zobaczycie niżej jest z zegarem.

Fot. 8,9

Teraz szafeczka najbardziej popularna. Widzieliście ją już wiele razy, bo jest moja. Sukcesywnie wymieniam w niej szufladki. Mam ją w pokoju dziennym. Może to kogoś zdziwi, ale trzymam w niej swoje lekarstwa. Wszystko wyjaśnia moje uzależnienie. Jem przy komputerze, więc i tu łykam przy okazji tabletki, ot co. Na drugim zdjęciu pokazuję bardzo ważny element szafki z Włocławka. To kołeczki z blokadą. Wystają niewiele ponad 1 cm. Jednak zabezpieczają szufladki wystarczająco przed wypadaniem. Podczas projektowania szafek w kuchni nawet nie śmiałam wykonawcy o nie poprosić, bo i tak marudził strasznie, że ma się bawić w tak koronkową robotę. Tym bardziej, że w mojej kuchni prawie każdy wymiar jest nietypowy, nie tylko z powodu szufladek.

Fot. 10,11,12

 

A skoro już wspomniałam o mojej kuchni, to zobaczcie gdzie mam szufladki. Zaprojektowałam je wzdłuż szafek górnych z całej jednej strony kuchni. Przy okazji widzicie pojemniki z BIRKO w Kościerzynie w kształcie łbów. Ich producent wykonuje na zamówienie kolory i napisy na czołach. Szczególnie udany jest brązowy chińczyk na ryż, ale niebieski pojemnik na sól jest brzydki. Powinien być biały. Wracam do szufladek. Możecie zauważyć, że zastosowałam kilka wzorów, a ich wspólnym mianownikiem jest kolor. Co w nich (i za nimi) przechowuję? Są w trzech segmentach. Nie mam napisów, ale da się zapamiętać mniej więcej. W pierwszym mam desery typu kisiele, galaretki… Z prawej dodatki do ciast: kakao, proszki do pieczenia, aromaty…. Pośrodku przyprawy do mięs i zup: pieprz, majeranek, gotowe mieszanki… Jestem z nich bardzo zadowolona, bo żadna mysz nie ma tam dostępu. W dolnych szafkach nie przechowuję żywności, a wyłącznie fajans, garnki i urządzenia przydatne w kuchni.

Fot. 13,14

 

Dopiero podczas montażu szafeczek z drugiej strony kuchni, okazało się, że ich wymiar też pozwala na użycie szufladek. Z tej strony nie mają więc przegródek, ale to wcale mi nie przeszkadza. Kuchnia jest niebieska, ale tu ustawiłam zdobyte z trudem szufladki kolorowe.

Fot. 15

 

 

A teraz ciekawostka. Mam dwie szufladki o niespotykanych wzorach. Nie udało mi się ustalić ich historii. Mogę tylko przypuszczać, że to na przykład prace na konkurs, albo ktoś je namalował na swój własny użytek, a może na zamówienie? Używam ich bardzo często. Są najbliżej zlewu, więc tu trafiają gumki recepturki i druciki do zamykania torebek. Za każdym razem na nowo się nimi cieszę 🙂

Fot. 16

A w innych współczesnych kuchniach? Przypomnę Wam pomysły Damy Dworu. Jeden rząd szufladek jest pod sufitem, a drugi pionowo w szafkach dolnych przy zmywarce. Zwróćcie uwagę na to, że i Ona pobawiła się kolorami i wzorami.

Fot. 17,18

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

A teraz drugi temat gazetki. Znowu pojemniki.

SOLNICZKI WISZĄCE

To one były przez dziesięciolecia obowiązkowo w każdej kuchni. Tym razem pokażę je chronologicznie. Najstarszą znalazłam ofertę z wytwórni Leopolda Czamańskiego. Czyli ma około 100 lat. Trudno mi orzec jednoznacznie, czy drewniane wieczka w najstarszych solniczkach są skutkiem napraw czy tak były produkowane. Zebrałam bowiem oferty z obydwoma materiałami. Poniższa solniczka ma wymiary 17 cm x 17 cm.

Fot. 19

Następna jest solniczka z wytwórni PROGRES z okresu międzywojennego. To ta z wystającym wieszaczkiem, takim trójkątnym. Nawiązująca go tego kształtu jest solniczka z PRL-u z granatowo-zielonymi kwiatami. Te dwie niższe solniczki z owalnie wykończoną ścianką tylną pochodzą z lat 50-tych.

Fot. 20

Na kolejnych składankach zobaczycie kolejne wzory z tego okresu. Ale co ciekawe, to nie tylko Włocławek. Niektóre mają sygnatury z Koła. To te z tylną ścianką bardziej przypominającą prostokąt.

Fot. 21,22,23

Teraz wracamy na ziemię, czyli do solniczek, które są dostępne. A więc z ostatniego półwiecza. Na początek zobaczcie moje herbaciarki. Spójrzcie na kanciastą solniczkę nieznanego producenta (brak sygnatury). Jest niewielka, ale ma jeszcze oryginalne, fajansowe wieczko. Trzymam w niej ekspresową herbatkę codzienną. Na tym samym zdjęciu obok widzicie trzy małe solniczki (na herbatki ziołowe). Zastanawiam się czy potrafię tak z marszu bez sprawdzania określić ile jest podstawowych wymiarów tych masowych solniczek. Wydaje mi się, że cztery. Najwyższe mają 21 cm wysokości. Najmniejsza w moich zbiorach ma 10 cm wysokości, ale jest tak fikuśna, że chyba to wyrób pamiątkarski lub kolekcjonerski. Pozostałe mają wymiary pośrednie.

Fot. 24

Osobny komentarz należy się tym największym solniczkom. Oczywiście używam ich bardzo dużo. Do soli – to nikogo nie zaskoczy. Do zmywaczków, gąbek i druciaków przy zlewie. A przede wszystkim na zewnątrz do dekoracji okien i budynku gospodarczego. W pierwszym roku trzymałam w nich prawdziwe pelargonie, ale nie mam ręki do kwiatków. Od dwóch lat więc okna zdobią sztuczne kwiatki, które bez podlewania radzą sobie doskonale.

Fot. 25,26

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Temat pojemników z pokrywkami zamykamy ostatnim modelem solniczki z Włocławka. Nieco rzadziej spotykany, ale to też masówka. Ma miłe dla oka owalne kształty. W Falbowie trzymam w niej sól do płukania gardła przy umywalce (w łazience)

Edycja 2022: nie wspomniałam wtedy, że na składance jest też solniczka malowana przed Tadeusza Wichrowskiego. Zaś u góry są dwojaczki z Koła.

Fot. 27

 

Gazetkę kończy

FAJANS STOŁOWY – SOLNICZKI

Na pierwszym zdjęciu popularni przedstawiciele kształtów z Włocławka. W dolnym rzędzie moje, ale są tylko cztery. Górny rząd mam od KOLEKCJONERA. On ma jeden kształt więcej.

Fot. 28,29,30

 

Temat nie byłby pełny, gdybym nie pokazała kabaretów. Tu jest o tyle trudniej, że niektóre można trafić w ofertach z nazwą „popielniczka”. Rzecz gustu. Używajcie do czego chcecie. Choćby na spinacze biurowe, bo zakazu nie ma.

Na poniższych fotkach jest kabaret z lat pięćdziesiątych. To ten kremowy z czerwonym kwiatkiem.

Fot. 31

Na deser zostawiłam przeuroczy, niesygnowany komplet przyprawników na podstawce. Nie znam producenta, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to nasz swojski Włocławek.

Fot. 32