2015 – Nr 202/A – Święta, Wzór Cebulowy i Ceramika z Gżela

2015 – Nr 202/A – ŚWIĘTA, WZÓR CEBULOWY i CERAMIKA Z GŻELA – gazetka z 7 kwietnia 2015

 

Zapowiedziałam niedawno kolejną gazetkę o Kole. Jednak tak się złożyło, że już są Święta i na wszystkich stołach pojawiła się porcelana i ceramiczne ozdoby z różnych stron świata: Miśnia, Rosenthal, Wallendorf…

 

Postanowiłam wykorzystać okazję i wolny czas. Napisałam gazetkę na temat ceramiki innej niż fajans, ale też kobaltowej. A przygotowywałam te tematy już dość dawno. To są podstawowe informacje, które warto liznąć.

 

Tytuł gazetki bynajmniej nie mówi o pisankach, a o porcelanie z zachodu Europy i z jej wschodu, czyli z Rosji. Jedyne pisanki, to te na zdjęciu poniżej, w naszym koszyku po wyjęciu „święconego”. Włożyłam tu teraz ceramiczne pisanki. Z przodu z Bolesławca. Granatowe, to z tyłu – też. Te trzy kolorowe pośrodku to współczesny Włocławek. Natomiast jajko z granatową różyczką podejrzewam o korzenie wschodnie (Rosja).

 

Jeszcze na jedno zwrócę Waszą uwagę. Z prawdziwą radością otwieraliśmy koperty z życzeniami. WSZYSTKIE pocztówki są religijne. Jak to dobrze, że wciąż takie istnieją, bo przecież nie jest to święto wiosny, zajączków i kurczaczków. Owszem, mówię, że to jajeczne święta, ale nie jajko zmartwychwstało…

 

A teraz zapraszam do gazetki o kobaltowej porcelanie.

Fot. 1

 

2015 – Nr 202/A – ŚWIĘTA, WZÓR CEBULOWY i CERAMIKA Z GŻELA

 

Zanim zacznę pisać o porcelanie, to jeszcze kilka lokalnych zdjęć świątecznych.

 

We wsi nie mamy kościoła. Koszyczki od rana zwozi się do umówionego domu. Tu przyjeżdża Ksiądz. Włodek sfotografował Księdza Proboszcza podczas wrzucania do wszystkich koszyczków czekoladowych jajeczek 🙂

Dziękujemy!

Fot. 2,3

 

A teraz tradycyjnie nasz stół podczas szykowania. Z jedzeniem skromnie, bo byliśmy sami, a nie powinniśmy sobie zbyt pobłażać.

 

Tym razem poszłam na żywioł i na stole znalazła się mieszanina ceramik. Talerze i maselniczka z żółtymi kwiatami, to fajans z Włocławka z moim ulubionym wzorem II-gim.

Fot. 4

 

Na kolejnym ujęciu możecie zobaczyć drobniejsze akcenty. Sztućce fajansowe z Bolesławca. Też stamtąd duży dzwonek i baranek. W tym roku rozpoczęłam nową tradycję. Ułożyłam na stole dużo dzwonków (głównie z Zalipia) i przed śniadaniem (i w trakcie) dzwoniliśmy do upadłego. Uwielbiam dzwonki, a dziś dzwony powinny bić na okrągło 🙂

Fot. 5

 

I ostatnie spojrzenie na stół. Waza z Włocławka, łycha z Bolesławca, dzwonek z ptaszkiem jagódkami jest bezstylowy, mojej produkcji. Dalej porcelanowe jajko na nóżkach i zajączek fajansowy z kieliszkiem na jajko. To tu w tym roku włożyłam święcone, którym się podzieliliśmy. O tym zajączku zawsze myślałam w kontekście naszego fajansu, ale wczoraj zawahałam się. Dlaczego? O tym później…

Fot. 6

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

 

Kochani, niedawno napisałam, że nie wiem, od czego pochodzi nazwa „wzór cebulowy”. W dobie internetu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się tego dowiedzieć. Myślę, że każdy znawca fajansu może, a nawet powinien, taką wiedzę posiadać. Otóż, niebieskie Włocławki są barwione kobaltem. Wyroby pokryte wzorem cebulowym – również. Wzory na naszych rodzimych fajansach mają motywy kwiatowe, zaś te szlachetne, porcelanowe „cebulaki” również. Na pierwszy rzut oka różnią się kreską. Wzór cebulowy wygląda bowiem jak wycyzelowany rysikiem, a fajans pomalowany pędzlem. Oczywiście to nie jest opis technologii, a jedynie takie odnosi się wrażenie.

 

Wszystkie zdjęcia porcelany ze wzorem cebulowym pochodzą z galerii Stary Świat.

Poniżej:

– porcelanowy talerz z wytwórni C.Teicherta w Meissen. Sygnatura z lat 1882-1929. Wzór cebulowy. Wymiary; 24 cm.

– Filiżanka z wytwórni Meissen z lat 1852-1924. Sygnowana. Wzór cebulowy. Wymiary; wys.4,5 x 6 cm, talerzyk 10,5 cm.

– Dzbanek z fabryki porcelany Carl Teichert w Meissen. Sygnatura z lat 1882-1929. Wymiary; wys. 16 cm, szer. 25 cm.

Fot. 7

 

A teraz trochę historii. A ta jest bardzo długa i trąci wyższymi sferami. Trzysta lat temu do Europy dotarły pierwsze dostawy chińskiej porcelany malowanej kobaltem. Była zdobiona kwiatami i owocami. Ktoś pomylił rysunek granatu lub kwiat piwonii z europejską cebulą. I stad ta przedziwna, plebejska nazwa dla porcelany dostępnej tylko najbogatszym.

– Porcelanowy dzbanek z wytwórni Meissen. Wzór cebulowy. Wymiary; 26 cm. Sygnatura z lat 1850-1924.

– Patera ażurowa z cenionej wytwórni Meissen. Wzór cebulowy. Sygnatura po 1934 roku. Wymiary; wys.6 x 28,5 cm.

Fot. 8

 

Zatrzymam się teraz nad dwoma ośrodkami w zachodniej Europie wykorzystującymi w zdobnictwie kobalt. To Miśnia i Delft.

 

Kto był pierwszy? Ja tego nie rozstrzygnę.

 

W holenderskich Delftach produkowano ceramikę już w XVII wieku,. Ale zdobiono ją wtedy kolorowymi wzorami włoskimi i hiszpańskimi. W 1654 roku wybuch magazynu prochu zniszczył znaczną część miasta. Ruszyła odbudowa. Delft był główną siedzibą Zjednoczonej Kompanii Wschodnio-indyjskiej, która sprowadziła bardzo dużą ilość biało-niebieskiej ceramiki. Tymczasem w Chinach wybuchła wojna domowa i wyschło źródło poszukiwanej w Europie porcelany. Błyskawicznie przedsiębiorczy mieszkańcy Delft zaczęli kopiować wzory wschodnie. Poszli w dwóch kierunkach. Jedni kopiowali wzory z Chin i z Japonii, to tak zwany „błękitny delft”, a inni tą samą techniką zaczęli uwieczniać wzory niderlandzkie. Tu pojawiły się sceny rodzajowe, pejzaże z wiatrakami, sceny mitologiczne i biblijne. Dziś nachylamy się nad wzorem cebulowym, a więc nad motywami ze Wschodu. Artyści przenosili na ceramikę symboliczne berła, ptaki, motywy kwiatowe, skośnookich ludzi…

 

Porcelany holenderskiej nie będę Wam pokazywała, bo wszystko co trzeba i tak zobaczycie, a nie chcę zbyt zamieszać.

 

Z Holandii sztuka niebieskiego wzornictwa szybko przeniknęła do Anglii, ale to już inna historia. Ja zapowiedziałam przecież teraz przybliżenie Wam jeszcze niemieckiej porcelany z Miśni. Otóż najstarsza saksońska wytwórnia powstała na początku XVIII wieku, a więc ponad pół wieku później od holenderskich.

 

Porcelana miśnieńska jest oznaczona dwoma skrzyżowanymi mieczami. Niezliczona przez te kilka wieków jest ilość podróbek, bo ceny tej porcelany są astronomiczne.

Fot. 9

 

– Ażurowy półmisek z wytwórni Meissen. Sygnatura z lat 1852-1924. Średnica 20,5 cm.

– A obok talerz, to jedna z podróbek Meissen Hanley z Anglii z 1862 roku

Fot. 10

 

Bardzo ciekawy artykuł możecie znaleźć na stronie

http://rosenthalblog.com/2014/02/08/misnienski-serwis-cebulowy/

Wzór cebulowy z Miśni zawiera owoce granatu, brzoskwinie, bambusy, kwiaty lotosu i zamiennie chryzantemy i jej ząbkowane liście. Elementy te są wpisane w okrąg (symbol nieskończoności kosmosu), w kwadrat (symbol życia ziemskiego) i ośmiokąt (przestrzeń miedzy niebem i ziemią). Kolor niebieski oznacza mądrość, wierność i otwartość.

 

Współczesne wyroby bywają zdobione asymetrycznie.

 

– Porcelanowy talerzyk z wytwórni Meissen. Wzór cebulowy. Wymiary; 8 cm. Sygnatura z lat 1850-1924.

I jeszcze dwie sztuki, ale z okresu dużo nam bliższego.

– Sygnatura po 1934 roku. Wymiary; Filiżanka wys. 5,5 x 6 x 7 cm, talerzyk wys. 3,5 x 13,5 x 12 cm.

– Patera z wytwórni Meissen. Sygnatura po 1934 roku. Wzór cebulowy. Wymiary; wys. 14 x 14,5 cm.

Fot. 11

 

To już prawie finał poważnej, ale krótkiej rozprawy o wzorze cebulowym z zachodniej Europy. Mamy przenieść się teraz na wschodni jej kraniec, ale… po drodze przecież jest jeszcze Europa środkowa. Polska i Czechy. Na pewno zaskoczę Was tym, że we Włocławku ten wzór też stosowano.

 

Udało mi się trafić na dwie ilustracje starych wyrobów.

Koniec XIX wieku: Fabryka Teichfeld i Asterblum. Ogromny półmisek o długości 70 cm. Malowany podszkliwnie.

Fot. 12

 

I drugi talerz z tego okresu z nieznanej mi fabryki Treudenreicha.

Fot. 13

 

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

 

A teraz koniec powagi, teraz wracamy do tego co Falbanki lubią najbardziej. Koniec wytworności i wyższych sfer. Koniec szpanu i niewyobrażalnych pieniędzy. Zajrzymy do Czech i do Rosji.

W Czechach nie pokażę Wam porcelany, tylko firmę wysyłkową, która stosuje wzory cebulowe na tkaninach. Planuję kupić tam trochę rzeczy, kiedy opędzę ważniejsze inwestycje. Wysyłają zakupy bez problemu też do Polski.

Pokażę Wam tylko kilka drobiazgów. Asortyment się zmienia, więc warto czasem zaglądać pod poniższy link. Edycja: niestety, link już nie działa. Być może firma padła.

http://www.dekortextil.pl/vyhledat/wz%C3%B3r%20cebulowy/

Fot. 14

 

Gdyby interesowała Was ceramika użytkowa malowana współcześnie wzorem cebulowym, tak praktycznie na indywidualne zamówienie, to podam Wam jeszcze jeden link firmy w Polsce. Link działa.

http://malowanaceramika.pl/?88

To trochę taka analogia do sanitariatów meksykańskich, które wam kiedyś pokazywałam.

Fot. 15

 

 

 

 

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

 

Ostatnie informacje są może dziwnym wstępem do niesamowitej wyprawy w okolice Moskwy. Zaledwie 60 km od niej znajduje się miasto Gżel. Podaję Wam też inną pisownię, gdybyście chcieli szukać informacji na własna rękę: Gzhel, Gżel (Гжель). A myślę, że będziecie chcieli…  🙂

Wieki temu ludzie odkryli tam złoża niezwykle cennych glinek. Powstało potężne centrum garncarstwa. W 30 wioskach ludzie zajęli się produkcją ceramiki. Zachowały się dokumenty z 1663 roku, mówiące o tym, że car nakazuje rokrocznie dostarczać 15 wozów gliny na naczynia alchemiczne i farmaceutyczne. Początkowo wykonywano w Gżelu zwyczajne wyroby garncarskie. Na początku XIX wieku było 25 zakładów. Wytwarzano w stylu ludowym, a dekorowano na fioletowo, żółto, granatowo i brązowo.

 

Kiedy znaleziono kolejny rodzaj gliny rozpoczęto produkcję półfajansu. Był kruchy, ale zdobienie zmieniło się całkowicie. Gżel zajął się wyłącznie ceramiką malowaną kobaltem. W tym samym czasie też bracia Kulikow opracowali skład białej masy fajansowej. Powstała pierwsza fabryka porcelany. Nie trzeba było długo czekać na ogromny rozkwit tego regionu. Największą świetność i biegłość warsztatu osiągnęli ceramicy gżelscy przed połową XIX wieku. Potem podupadające fabryki przejął Kuźniecow. To jedna z największych fabryk porcelany w Europie, ale inne wytwórnie z Gżela istnieją nadal i produkują bardzo charakterystyczne, niepowtarzalne wyroby.

 

Oryginalne kształty są malowane ręcznie, a projektanci czerpią wzory z bajkowego wzornictwa ludowego. Współczesne potrzebny rynku są również realizowane. Na początek może skorzystacie (Panowie) z pisuarów w gżelskiej restauracji?

Fot. 16

 

Zabawne wydaje się tłumaczenie, że biel i kobalt, to kolory symboliczne dla Rosji. Białe są surowe rosyjskie zimy, a niebieskie są czyste jeziora i rzeki. Ja uważam, że po prostu Gżel poszedł w kierunku modnej kolorystyki wzoru cebulowego. Przecież Rosja kiedyś nie była odizolowana od Europy tak bardzo jak od czasów rewolucji październikowej i zimnej wojny. Potężne imperium rosyjskie było przez wieki w centrum wydarzeń kulturalnych, politycznych i gospodarczych.

 

Wielokrotnie pokazywałam Wam mały ceramiczny samowarek, ale nie znałam jego pochodzenia. Kolekcjoner wiedział i powiedział. To właśnie ceramika z Gżela. Przed chwilą napisałam, że tam malują tylko kobaltem. Oczywiście skłamałam  🙂

 

Każdy chce być oryginalny i zyskiwać klientów szukających rzeczy niespotykanych. Od pewnego czasu obejrzałam na pewno kilka tysięcy zdjęć wyrobów z Gżela. Kilkanaście było kolorowych. Ale faktem jest, że to bardzo spokojna kolorystyka.

 

Na poniższej składance widzicie kolorowe Gżele naszego Kolekcjonera, a kobaltowy jest mój.

Fot. 17

 

Teraz przejdę się po moich izbach. Sfotografowałam kilka niebieskich przedmiotów. Dwa są sygnowane, więc mam pewność. Dwa podejrzewam, a dwóm bym się nie zdziwiła, ale mogę się mylić. Pewna jest butelka w kształcie popa. To mój zakup z Wielkiego tygodnia. Droga rzecz, ale nie żałuję. Kiedyś już licytowałam butelkę z Gżela, ale bezskutecznie, a była jeszcze ładniejsza. Kolejnym pewniakiem jest lew, który do tej pory czekał na swoje pięć minut w witrynie. Podejrzewam o gżelowskie korzenie zestaw przypraw z matrioszkami i jajko z różyczką. Natomiast nie wiem, czy figurki arystokratów wpisują się w ramki tego stylu. No cóż, producentów jest wielu, a te figurki nie kojarzą mi się z żadnym konkretnym regionem geograficznym, więc czemu nie?

Fot. 18

 

Stanęłam teraz wobec niewiarygodnie trudnego wyboru. Gazetka jest zawsze ograniczona technicznie do 30 zdjęć*).

*) tak było przez 9 lat w pokazywarce

Nauczyłam się robić składanki, ale to nie zawsze ułatwia oglądanie. Na rosyjską ceramikę zostało mi 12 miejsc. Szczerze przyznaję, że kocham melodię rosyjskiego języka, jego poezję i pieśni. Uwielbiam ich ludowy styl ilustrowania bajek. Swego czasu dowiedziałam się, że Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich prowadził celową politykę rusyfikacji dzieci przez nauczanie języka i bardzo tanie książki z obrazkami. Kiedyś nie zastanawiałam się nad tym, że nie tylko nasze kraje z Europy środkowej znalazły się pod radziecka okupacją, ale sam Wielki Niedźwiedź składał się z wielu różnych narodów. Czyli książeczki z ilustracjami i literami były skierowane również do szkół w całym ZSRR. A obrazki były piękne i faktycznie nie mogłam doczekać się kiedy zrozumiem co jest napisane pod spodem. Po latach świadomość wzrosła, ale dziecięce zauroczenie obrazkami pozostało. W moim domu znalazło to odzwierciedlenie w fajansie włocławskim i kwiatach z Zalipia. Jednak możecie być pewni, że gdy tylko będę mogła, to będę kupowała ceramikę z Gżela. Wszystko czego szukałam znajduję tutaj. To już nie tylko przedmioty z duszą malowane w kwiaty. To postacie ze znanych mi bajek, stroje ludowe, po prostu słowiańska nuta.

 

Myślę, że o Gżelu będę wspominała w blogu częściej, a dziś spróbuję przedstawić tę ceramikę najogólniej.

 

Zacznę od rzeczy szlachetnych, które moglibyście podejrzewać o pochodzenie z zachodniej Europy. Wybrałam patery i kosze. Zauważycie charakterystyczne dla tego regionu podkreślanie malowidła złotą kreską. (Tą manierę czasem stosowano też we Włocławku. Być może takie było zamówienie w przedmiotach przeznaczonych na eksport.) Szczególnie piękna jest duża patera w kształcie kobiety. W fałdach jej sukni jest miejsce na wykładane produkty. Kobieta jest pełna wdzięku. Oglądałam ją dookoła. Z braku miejsca Wam pokazuję tylko jedno ujęcie.

Fot. 19

 

I coś, co jest tak wytworne, że mogłoby znaleźć się w carskim pałacu. Nawet nie wiem co to jest 🙂

Fot. 20

 

Teraz kolejne trzy grupy: wybrałam tym razem w trzech wyrobach już styl rosyjski. Maselniczka mogłaby powstać w innych okolicach, ale baśń o rybaku i złotej rybce , czy para pijąca czaj z samowara nie pozostawia wątpliwości.

 

Od razu wyjaśniam, że lokomotywa to czajnik. W wielu jednak przypadkach patrząc na zdjęcie trudno byłoby Wam od razu zgadnąć do czego może służyć dany przedmiot.

Na innych zegarach i czajnikach są kolejne chatki, z ludzikami w strojach ludowych, ryby, łodzie, sanie, zwierzęta, ośnieżone choinki…

Fot. 21

 

Skoro była maselniczka, to pozostałam w podobnej grupie. Zaczęłam od cukierniczki, to ta na dole z napisem CAXAP (czyt.: sachar), a wyżej miś siedzi nad pojemniczkiem z cukrem lub miodem. Wszystkie pozostałe „rybne” zapewne już sami skojarzycie z „ikrownicami”. Napis UKPA (czyt.: ikra).

Fot. 22

 

Zwrócę Waszą uwagę na przemyślny przyprawnik. Jajka z przyprawami znajdują schronienie w skrzydłach kokoszy. Mam nadzieję, że to zobaczycie.

Fot. 23

 

Teraz pokażę Wam zwierzęta. Z prawej duży zając w stroju ludowym gra na bałałajce. To butelka i to, niestety, od alkoholu… Pozostałe to figurki do dekoracji. Ot, pamiątki dla turystów. Poza ptakami, które są niezwykle realne, wybrałam znowu figurki charakterystyczne dla kultury rosyjskiej. Kot – wędkarz, kogut grający na harmoszce, koza-mama z koźlątkiem i niedźwiedź z dziewczynką w koszu, to bohaterowie bajek narodu rosyjskiego.

Fot. 24

 

Składanka z ludźmi pokazuje znowu różne trendy. Scenka domowa z wylegiwaniem się na piecu, bryczka z konikami i kobiety. Dwie w strojach pasujących do każdego kraju, Pozostałe w ludowych, rosyjskich.

Fot. 25

 

Jeszcze ludziki. Znowu życie zwyczajnych Rosjan. Tylko, że tym razem w rękach u dziadka jest gazeta „Prawda”. A z prawej strony dwa komplety gżelskich matrioszek. Do tej pory mówiłam, że porcelana z Gżela obejmuje pełen asortyment, wszystkie możliwe kształty i i wzory. Jednak jest jeden motyw, który tak jak kobalt stał się niejako znakiem rozpoznawczym tej ceramiki, to ptak. Który? Czy to sokół, czy może bardziej żar-ptak? Sama nie wiem, ale widać go na większości wyrobów. Na tych matrioszkach są akurat koguty.

Fot. 26

 

Z czym jeszcze kojarzy Wam się Rosja? No, ciepło, ciepło? Tak, to szachy. Oczywiście w Gżelu nie mogło ich zabraknąć. Cena porządnego zestawu dochodzi do dwudziestu tysięcy rubli, to na nasze 1300 złotych.

Fot. 27

 

Tradycja to cerkwie, do nich ikony, butelki na święconą wodę, jakieś relikwiarze…

Fot. 28

 

Oczywiście w moim przeglądzie nie może zabraknąć rzeczy użytkowych. Skromnie: kinkiet, żyrandol i przepiękny telefon. Ale powiedzcie sami, ma to wszystko w sobie to COŚ…

Fot. 29

 

Zbliżamy się do kresu tej gazetki.

Jeszcze raz tradycja, czyli skarbonki i coś, czego ja bym się na pewno nie spodziewała, czyli modele przedmiotów mechanicznych: helikoptery, dwupłatowce, współczesne samoloty pasażerskie…

Fot. 30

 

Została kropka nad „i”. Jako kolekcjonerka desek nie powinnam ich ominąć. Jak na jednym zdjęciu pokazać to, co będzie dość dobrze charakteryzowało deski z tego regionu? O ile udało mi się kiedyś podzielić deski z Włocławka według kształtów, to tym razem jest to niewykonalne. Znalazłam inny klucz podziału. Podzieliłam je na grupy według tematu: kwiaty, widoki, zwierzęta, ludziki…

Jednak bez względu na podziały, deski te są tak intrygujące, że marzę o zakupie kilku do naszego domu.

Może i to marzenie da się kiedyś spełnić?

Ale o tym już innej gazetce (nr 226). Zapraszam.

https://staryswiat.pl/produkt/w-trakcie/

Fot. 31