2016 – Nr 220 – Z Wizytą u Mistrza czyli Tadeusz Wichrowski bis

2016 – Nr 220 – Z Wizytą u Mistrza czyli Tadeusz Wichrowski bis

 

Edycja:

gazetka ujrzała światło dzienne 29 lutego 2016 roku.

To nie była moja ostatnia wizyta u Mistrza, ale kolejnych gazetek już nie napisałam.

 

Całkiem niedawno przedstawiłam Wam Człowieka o niezwykłym talencie i ogromnym sercu. TADEUSZ WICHROWSKI – włocławski poeta, kolekcjoner i malarz kogutów. Jego wizje są bez wątpliwości rozpoznawane przez kolekcjonerów fajansu. Szeroko opisywałam Wam Jego historię na podstawie informacji z internetu i książek (gazetka nr 199). W zeszłym roku zostałam zaproszona do Jego domu. Sfotografowałam kilkadziesiąt Jego prac.

 

Zapraszam do relacji.

 

Poniżej przedstawiciel najbardziej znanej serii talerzy i jeden z tomików wierszy Pana Tadeusza Wichrowskiego

Fot. 1

 

2016 – Nr 220 – Z WIZYTĄ u MISTRZA czyli TADEUSZ WICHROWSKI bis

 

Tym razem nie będę opowiadała o życiu i twórczości Pana Tadeusza Wichrowskiego. Ponownie odsyłam Was do poprzedniej gazetki nr 199. Jest cały czas aktualna i wystarczająco obszerna.

Poznałam teraz cudowną Rodzinę, wspaniałą atmosferę ich domu i garść opowieści z trzydziestu lat działania zakładów we Włocławku. Do przekazywania tych historii nie zostałam upoważniona, ale mogę Wam pokazać przegląd nieznanych światu fajansów zdobionych przez Pana Tadeusza.

 

Fot. 2

 

Napisałam wcześniej, że każdy znawca fajansu rozpozna bez pudła jego rękę. Tymczasem większość poniższych fotografii przedstawia zupełnie nieznane tematy. Jako malarz fajansu Pan Tadeusz Wichrowski zasłynął kogutami. Specyficzny styl zachował podczas malowania kwiatów, są równie drapieżne i nierzeczywiste.

 

Zdjęcie z katalogu jednego z konkursów:

Fot. 3

 

Ale tak jak mistrzyni pieczenia tortów czasem robi szarlotkę, tak i Pan Tadeusz czasem namalował coś z innej bajki. I te prace w dzisiejszej gazetce również możecie zobaczyć.

 

Jako ciekawostkę wrzucę też kilka fotek fajansów, które zdobią dom Pana Tadeusza, ale malował je ktoś inny.

Zobaczcie choćby wspaniały żyrandol. Ja tego modelu nie zdobyłam. Teraz zresztą nie miałby kto mi już kolejnego zamontować. Ale kto wie…?

Obok kolejna lampa w domu Pana Tadeusza. Ciekawy składak.

 

Fot. 4

 

Perełka z Koła, czyli ażurowa donica.

Fot. 5

 

Pierwsza rzecz, która przykuła moja uwagę po wejściu do domu, to niski wazon o średnicy około pół metra. Pan Tadeusz powiedział, że nie dziwi się mojemu zaskoczeniu, bo tych wazonów wytworzono zaledwie kilka sztuk. To egzemplarz tzw. DYREKTORSKI.

 

Fot. 6

 

Inne niespotykane wyroby to figurki. Nie potrafię określić ich statusu. Z tego co pamiętam, to kotek jest jedynym egzemplarzem. Sowa i miś chyba bywają w kolekcjach.

 

Fot. 7

 

Teraz przejdziemy do unikatowych malowideł naszego Gospodarza.

Najpierw te o charakterystycznym dla Niego kogucim stylu. Może pokażę wazony?

Pierwszy fragment mogliście zauważyć na zdjęciu z lampą. To 60-ciocentymetrowy, klasyczny WINCENTY czyli Wicek.

 

Fot. 8

 

Mniejszy Wicek w towarzystwie świecznika.

 

Fot. 9

 

Kolejny, nieco schowany z tyłu, jest BARAN.

 

Fot. 10

 

Znany Wam kształt, ale w bardzo rzadko spotykanym rozmiarze, to „pękatek” średni.

 

Fot. 11

 

Mały płaski wazon o kształcie charakterystycznym dla Koła. Edycja: tak wtedy myślałam.

 

Fot. 12

 

 

Może uda Wam się doczytać co nieco z artykułu na temat kogutów Pana Wichrowskiego.

 

Fot. 13

 

 

W znanym powszechnie stylu Pana Tadeusza zobaczycie dziś jeszcze kilka przedmiotów. Możecie wzdychać do woli. Nie macie szans zdobyć podobnych.

 

Fot. 14,15

 

No i deski, moja główna fajansowa pasja.

 

Fot. 16,17

 

Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy jedną z nich dostałam w prezencie. Zupełnie nie rozumiem tak wielkiej hojności. Przecież Pan Tadeusz od lat już nie maluje na fajansie, więc rozdawanie tak unikatowych i cennych pamiątek rodzinnych nie mieści mi się w głowie.

 

Fot. 18

 

W tym miejscu wtrącę jeszcze trzy fajanse, które ozdabiał Pan Tadeusz Wichrowski, ale należą do naszego PRAWDZIWEGO KOLEKCJONERA. Tacka z 1970 roku, a wazony z 1987.

 

Fot. 19

 

 

A teraz zapowiedziane INNE prace Mistrza.

Żadnych kogutów. Te talerze mają prawie 60 lat, bo powstawały w czasach kiedy Falbanka właśnie wkraczała na ten świat.

Zacznijmy od zwierząt.

Na pewno poznacie rękę Pana Tadeusza w przypadku tych ptaszków.

 

Fot. 20

 

Ale czy domyślilibyście się sami autora tego niesamowitego konika?

 

Fot. 21

 

 

Teraz trzy wiewiórki. Jedną jeszcze bym chyba rozszyfrowała, bo ma w sobie pewne charakterystyczne pociągnięcia, ale pozostałe…?

 

Fot. 22

 

 

Jelonek i rodzynek w tym zbiorze – dębowa gałązka

 

Fot. 23

 

 

A teraz zaskoczenie: ryby! Jedno malowidło niezwykle realistyczne, drugie już zalatuje stylem picasso, który wchodził w tym czasie do fabryki.

 

Fot. 24

 

Podobnych prac jeszcze pokażę kilka dalej, a teraz jeszcze zbiór talerzy z pejzażami.

 

Fot. 25,26

 

I coś z bajki: seria skrzatów

 

Fot. 27

 

Temat w tamtych czasach zakazany

 

Fot. 28

 

A teraz kilka talerzy świadczących o eksperymentowaniu. Ponownie zbaczamy w kierunku stylu picasso…

 

Fot. 29

 

 

A poniżej zdobienia drapane. To zupełnie inna technika. Wydobywanie obrazu z kilku warstw szkliwa. Poprzednio spotkałam się z tym w wyrobach z Łysej Góry. A, jak pamiętacie, we Włocławku pojawiali się ludzie związani z innymi regionami kraju, więc techniki charakterystyczne dla jednych nie były obce pozostałym.

 

Fot. 30

 

 

 

Edycja: wtedy, w 2016 roku, nawet nie skomentowałam tego talerza. Dziś powiem o nim niewiele więcej 🙂

Fot. 31

 

Link do poprzedniej gazetki związanej z Tadeuszem Wichrowskim: KLIKNIJ TUTAJ