2016 – Nr 223 – Bolesławiec – Fajans Kuchenny

2016 – Nr 223 – Bolesławiec – Fajans Kuchenny

 

 

Niestety, z pisaniem gazetek wygrywa genealogia. Nie mam czasu, bo już trzeci miesiąc poświęcam badaniom historii rodu Trochymów. To moja wielka pasja od dziecięcych lat i tylko na czas budowy domu zrobiłam sobie pięcioletnią przerwę. Dziś jednak zaparłam się, że wrzucę coś do bloga, bo w końcu pomyślicie, że przestaję go prowadzić. Edycja: gazetkę opublikowałam 22 sierpnia 2016 roku.

Zapowiedziałam kolejną odsłonę fajansu ze sklepu w Bolesławcu. Teorii nie będzie – raczej same fotki… Wspólnym mianownikiem jest hasło “kuchnia”.

 

Na zdjęciu:

tak wygląda kolejna zachęta dla kierowców, żeby w Bolesławcu opuścili główną drogę… Mówię o fajansie, bo oczywiście nie chodzi o mnie… Zwabiona kobaltem, po prostu już tu skręciłam i stanęłam 🙂

Fot. 1

 

 

2016 – Nr 223 – BOLESŁAWIEC – FAJANS KUCHENNY

 

Drugą “blogową” wizytę w Ceramice Artystycznej w Bolesławcu zacznę od mojego zaskoczenia tym, że spora część fajansu leży w sklepie na podłodze. Dlaczego nie położyli go na podestach, a w ostateczności przynajmniej na paletach? Klient w sklepie z nadmiaru wrażeń dostaje oczopląsu. Cały czas czułam się zestresowana, że przez nieuwagę wlezę na jakieś półmiski. To byłaby bardzo kosztowna chwila. My byliśmy w tym ogromnym sklepie sami, ale co tam musi się dziać, kiedy podjeżdża autokar pełen wycieczkowiczów? Chyba, że to celowa polityka sklepu nastawiona na większe obroty 🙂

 

Zobaczcie na przykład podłogowe kury: o ile pamiętacie jeszcze moją poprzednią wyprawę, to każda kura miała inną cenę i to trzycyfrową, a z przodu nie było jedynek.

Fot. 2

 

Spójrzcie na nieco tańsze podłogowe ryby:

Fot. 3

 

albo na naczynia do zapiekania:

Fot. 4

 

jeszcze misy:

Fot. 5

 

i podstawki pod garnki:

Fot. 6

 

Trochę rozsądniej (ale tylko odrobinę) ustawiono część wyrobów wzdłuż regałów. Te już łatwiej było zauważyć i omijać.

Fot. 7,8,9

 

Spojrzeliście przy okazji na ceny serwisów z dwóch ostatnich zdjęć? Nieźle, co?

W gazetce możecie zwiedzać sklep zupełnie bezpiecznie.

Teraz więc podnosimy wzrok i podziwiamy oferty na półkach.

Może na początek zestawy na tzw. środek stołu:

Fot. 10,11,12,13

 

A może potrzebne Wam są podstawki na torebki z herbaty?

Fot. 14

 

Albo serwetnik?

Fot. 15

 

A może nie kupiliśmy półmisków z podłogi i wolicie takie tradycyjne? Do kompletu dorzucicie maselniczkę i nóż?

Fot. 16,17

 

A może brakuje Wam słynnej bolesławieckiej baby do sera?

Na półce niżej też stały półmiski.

Fot. 18

 

Co jeszcze znajdziemy z fajansów kuchennych?

Spójrzcie na regał z paterami do owoców na nóżce.

Niżej to chyba pojemniki na smalec? Nie przyjrzałam się im czy mają pokrywki. A zupełnie pominęłam tym razem kubeczki. Musicie mi uwierzyć na słowo, że wybór tych ostatnich był odpowiedni czyli przeogromny.

Fot. 19

 

Do kubeczków były łyżeczki

Fot. 20

 

Zanim przejdziemy do najciekawszego asortymentu, to jeszcze mamy trzy fotki.

 

Na pierwszej są piękne wałki do ciasta. Niby wyglądają solidnie, ale patrząc na deski, podejrzewam, że i tu grubość fajansu przypomina papier. Nie ryzykowałabym więc najmniejszej próby użycia takiego wałka do czegokolwiek.

Fot. 21

 

Kolejna fotka to garść solniczek.

Fot. 22

 

No i przypadkiem zaplątała mi się tu fotka doniczek.

Załóżmy więc, że kupujący postawi je u siebie w kuchni.

A może się mylę i są to okrągłe puszki z pokrywkami? Takie na ciasteczka i inne sypkie produkty? To już musicie sobie sprawdzić w sklepie, bo ja nie pamiętam.

Fot. 23

 

No i hit dzisiejszej gazetki.

Coś, co chciałaby mieć każda Pani domu. Ja nie mam do dziś. Czasem bywają z Włocławka, ale zawsze zbyt drogie, żebym mogła kupić. Bywały w Zalipiu. Często ludzie kupują też holenderskie. Ręczne, stojące i te najbardziej efektowne: wiszące. Co to jest? Do czego? Nawet nie trzeba mówić! Małe do pieprzu i większe do kawy.

Proszę Państwa, oto MŁYNKI!

Zacznijmy od tych popularnych kształtów.

Na dolnej półce widać ręczne młynki do pieprzu, a na górnej te pudełkowe z szufladkami. Powiedzmy tak: kształty są tradycyjne, ale malowanie już bardziej nowoczesne. Klasycznych wzorów stempelkowych niewiele.

Fot. 24

 

Słupek od regału zasłonił nam młynki mniej znane. Sfotografowałam je osobno. Beczułki. Szczerze mówiąc, nigdy bym ich nie podejrzewała o bolesławieckie pochodzenie. Spójrzcie sami. Wszystkie malowidła działają “podprogowo”. Wiatraki wywołują skojarzenia z Holandią i modną kiedyś porcelaną kobaltową. Konwalie z Francją. Jedynie trawka z niebieskimi kwiatkami jest zupełnie bezpłciowa. Wszystkie cztery nie przypominają niczym Bolesławca. Ot, przybędzie komuś ładny bibelot w domu.

Fot. 25

 

A teraz obejrzymy już tylko gwóźdź programu, czyli młynki wiszące.

Część jest beczułkowa, ale pozostałe zupełnie klasyczne. Dokładnie takie jak sto lat temu.

Najpierw fotka z daleka, a potem kawałki ekspozycji z bliska.

Fot. 26,27,28,29

 

Na tym skończę drugą relację ze sklepu firmowego Ceramiki Artystycznej w Bolesławcu. Jednak z samym miastem nie rozstajemy się jeszcze. Przecież w tym roku zwiedzaliśmy bolesławieckie muzeum. Ale o tym

w następnych gazetkach.

Teraz jeszcze wspomnę, że zauważyłam tym razem fajansowe dekoracje na terenie miasta. Nie tylko przed sklepami. Wielkie dzbanki i filiżanki widzieliśmy na głównych rondach.

Te na zdjęciach poniżej stoją przed muzeum.

Fot. 30,31