2020 – Gawęda o Sienkiewiczu i Czamańskim.

Gawęda o Sienkiewiczu i Czamańskim.

Dwa dni temu (5 lipca 2020) zobaczyłam zdjęcie zamieszczone przez Pana Jakuba Ziernika. W opisie tylko dwa słowa: Leopold Czamański. Prosto, po męsku. Ale ja jestem kobietą i na dwóch słowach nie potrafię poprzestać. Potrzebowałam aż dwóch dni, żeby opanować burzę myśli, skojarzeń i emocji. Fajans to fajans, dla wielu tylko ceramika. Dla kolekcjonerów i sprzedawców jeszcze można dodać miejscowość, epokę, technikę zdobienia, sygnatury. Dla szalonej Falbanki to jednak coś więcej.

Talerze ze zdjęcia są bardzo powiązane z Henrykiem Sienkiewiczem. Ciekawa jestem czy znajdzie się taki komplet w jego pałacyku w Oblęgorku? Powinien. Dlaczego? No to posłuchajcie gawędy szalonej Falbanki.

Pochodzę z pokolenia urodzonego po wojnie. Wtedy nie było jeszcze internetu. W PRL-u skutecznie walczono z analfabetyzmem. Ludzie czytali książki. Nie było jeszcze telewizji. Głównym źródłem wiedzy o świecie były gazety i radio. Tak samo było przed wojną. W czasach zaborów jedynym źródłem wiedzy było słowo pisane. Ludzie byli głodni wiedzy o świecie, o tym jak żyją inni ludzie. Moje pokolenie jeszcze pamięta ogromne kolejki przed kioskiem Ruchu w godzinach dostawy gazet. Czytali wszyscy. I w mieście, i na wsi. W kioskach funkcjonowały teczki, na wsiach ludzie kupowali prenumeraty prasy.

I teraz muszę cofnąć się o 150 lat. We Włocławku budowana jest pierwsza duża fabryka fajansu, a Henryk Sienkiewicz debiutuje kilkoma utworami oraz jako dziennikarz w paru gazetach. W 1873 roku uruchomiono produkcję fajansu przez spółkę kupców z Włocławka i Konina. Cztery nazwiska, które jeszcze do mojej historii nie należą, ale podam je, bo mało kiedy się o tych ludziach wspomina:

  • Zygmunt Kuhfeld
  • Dawid Czamański
  • Izydor Szreyer
  • Bernard Boas

Kiedy oni produkowali fajans, Sienkiewicz był już uznanym felietonistą Gazety Polskiej i nie tylko. Bywał na salonach, przyjaźnił się z Heleną Modrzejewską. I właśnie z nią oraz kilkoma przyjaciółmi wybrali się w 1876 roku w podróż do Ameryki. Dla dzisiejszego pokolenia Sienkiewicz to Trylogia, ale dla naszych przodków Sienkiewicz to dziennikarz, który zapoczątkował w gazetach i literaturze kilka zupełnie nowych tematów. Pierwszym takim odkryciem były drukowane w Gazecie Polskiej “Listy z podróży do Ameryki”. Społeczeństwo z wypiekami na twarzy rozczytywało się w barwnych relacjach ze świata. Jego utwory literackie z miejsca zyskiwały czytelników, były szeroko komentowane, a on nie wahał się poruszać tematów związanych z sytuacją społeczną i stosunkami z Rosją.

Około 1880 roku wytwórnia fajansu przeszła w ręce rodziny Czamańskich. W sygnaturach pojawił się LEOPOLD CZAMAŃSKI.

W literaturze pojawia się też inna historia założenia fabryki fajansu. Według niej chodzi o “Nową Włocławską Fabrykę Fajansu Engelman i Szreyer”. Według tej wersji zadłużeni właściciele:

  • Ludwik Szreyer
  • Franciszek Szreyer
  • Aron Engelman

byli zmuszeni wystawić fabrykę na licytację, którą w roku 1888 wygrał Leopold Czamański. Nazwę uaktualniono zmieniając nazwisko właściciela: “Nowa Włocławska Fabryka Fajansu Leopold Czamański”.

Tak czy siak, dalej źródła są już zgodne, że Czamańscy prowadzili fabrykę pod niezmienioną nazwą do 1923 roku. Wielki zakład zatrudniał kilkuset pracowników, wytwarzał fajans stołowy dobrej jakości. Równolegle stosowano zdobienie wzorowane na fajansie angielskim dla odbiorców miejskich i w stylu ludowym dla wsi. W 1923 roku zawiązano spółkę akcyjną “Włocławska Fabryka Fajansu Leopold Czamański i S-ka”, która działała aż do wybuchu wojny w 1939 roku.

Wróćmy jednak do Sienkiewicza, jego wpływu na zainteresowania Polaków i ceramikę.

Sienkiewicz swoimi listami z podróży zapoczątkował wielki głód czytelników. Równolegle pracował nad powieściami historycznymi. W momencie przejęcia fabryki przez Czamańskiego, Sienkiewicz udał się w kolejne podróże. W 1891 roku zaczęły na przykład ukazywać się listy do Afryki. I nic już nie było takie samo. Ludzie chcieli więcej i więcej. Zobaczcie co się działo na przełomie XIX i XX wieku oraz w pierwszej połowie XX wieku. Po całym świecie rozjechały się tłumy geografów, archeologów i dziennikarzy. Gazety były pełne relacji z podróży, wydawano wiele książek. Pomogło wynalezienie fotografii i techniki filmowej. Nie podam Wam przykładowych nazwisk, ale to epoka wielkich badań archeologicznych i w pewnym sensie narodziny turystyki. Ostatni okres w dziejach ludzkości, w których ludzie żyli zgodnie z wielowiekową tradycją. Dziś plastiki, broń palna, stalowe noże i garnki oraz europejskie ubrania, dotarły już wszędzie. Stroje i stare obrzędy są pokazywane tylko turystom za pieniądze.

Jeszcze moje pokolenie rozczytywało się w relacjach Arkadego Fiedlera, śledziliśmy podróże Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej, wyprawy Stanisława Szwarc-Bronikowskiego. Większość łykała bakcyla czytając serię książek o Tomku Wilmowskim, gdzie nie omijaliśmy barwnych opisów historycznych o losach odkrywców nieznanych lądów. Nawet moja śp. Teściowa zamierzała być taką właśnie dziennikarką podróżującą po świecie. Wojna zmieniła nie tylko jej plany.

Jak widzicie moda na podróże po świecie, zapoczątkowana w naszej świadomości przez Sienkiewicza w latach 70-tych XIX wieku, odbiła się na mentalności milionów ludzi. Wyprawy krajoznawcze, polowania na dzikie zwierzęta… Nawet sam Henryk Sienkiewicz przybliża temat już dzieciom pisząc w 1911 roku powieść “W pustyni i w puszczy”.

Nie dziwcie się więc, że widok tych talerzy z fabryki Czamańskiego wszystko to we mnie poruszył.

Widzimy na nich dwa rodzaje łodzi z żaglami, ale chyba najbardziej poruszający jest widok lwa na tle wydm. Ktoś w innej grupie rzucił bardzo celną uwagę, że ta patera to hołd dla Leopolda. Wszak narody z południa Europy nazywają to królewskie zwierzę LEO.

My nie wiemy jaką sygnaturę noszą te patery. Być może nie damy rady ich umieścić w czasie. Jednak dla mnie ta seria już zawsze będzie hołdem dla Leopolda, dla Sienkiewicza, dla tysięcy ludzi, którzy poczuli zew by poznawać świat, w którym żyjemy. Użyłam słowa “seria”, ale nie wiem, czy to przypadkowy zbiór talerzy z trzech kompletów, czy też Leo był paterą główną zawsze do talerzyków z żaglówkami.

Na moją gorącą prośbę Pana Jakub Ziernik wyraził zgodę na opublikowanie zdjęcia jego autorstwa w moich gawędach. Bardzo dziękuję, bo ta akurat gawęda była pisana we łzach, towarzyszyły mi wtedy bardzo silne wzruszenia. To czasy, które badam nie z powodu fajansu, a zacięcia genealogicznego. To nasza historia, nasze korzenie.

Dodaję sygnatury Nowej Włocławskiej Fabryki Fajansu Leona Czamańskiego.

Dnia 2021 07 12 dostałam jeszcze zgodę na pokazanie kubeczków z tej serii.

Dziękuję wszystkim autorom zdjęć.