2012 – Nr 59 – Jednak Lany Poniedziałek (bez fajansu)

2012 – Nr 59 – Jednak Lany Poniedziałek (bez fajansu) – gazetka archiwalna z 9 kwietnia 2012

 

Oczywiście sama nie wierzyłam, że nie napiszę gazetki z Lanego Poniedziałku. Z samego dyngusa nie byłoby relacji, jednak dziś miało miejsce też inne wydarzenie związane z tradycjami tego regionu. Otóż, na Kielecczyźnie przed świtem gospodarze obchodzili z wodą święconą swoje pola. Jakże moglibyśmy zrezygnować z tego obyczaju, skoro budujemy “skansen”?

Fot. 1

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Patronem diecezji kieleckiej jest święty Izydor.

(ilustracja z internetu)

Fot. 2

 

Podczas naszych wędrówek tropami różnych świątków ludowych trafialiśmy na piękne obrazy oracza zatopionego w modlitwie.

W internecie nie znalazłam niczego ładnego do pokazania, ale trudno. Przynajmniej opiszę Wam o co chodzi. Izydor urodził się w Madrycie ok. 1080 r. Pochodził z ubogiej, ale szczerze religijnej rodziny, która z niewiadomych przyczyn przeniosła się na wieś. Bieda w domu zmusiła św. Izydora jako młodzieńca do pracy w charakterze parobka u zamożnego sąsiada, Jana Vargasa. Z tego czasu pochodzi piękna legenda: otóż oskarżono Izydora, że za mało pracuje, a za wiele się modli. Zdziwiło to gospodarza, u którego pracował, gdyż zawsze, powierzone mu prace były na czas dobrze wykonane. Postanowił jednak go podpatrzeć. Ujrzał Izydora zatopionego w modlitwie oraz anioła, który w tym czasie orał pole. I ta właśnie scena przeważnie jest przedstawiana w ikonografii. Teraz, gdy zobaczycie gdzieś obraz patrona rolników, to już będziecie kojarzyli osobę i tę historię.

Czasem spotyka się inne atrybuty św. Izydora: krucyfiks, kłosy, laska, spod której wypływa źródło, i różaniec.

Znane są też jeszcze przysłowia ludowe:

       1. Na Izydora pusta komora.
2. Na świętego Izydora często bywa chłodna pora.
3. Na świętego Izydora dla bociana pora.
4. Święty Izydor wołkami orze, a kto go prosi, to mu pomoże.

A to wizerunek św. Izydora w kościele w Wilczkowicach (ilustracja z internetu)

Fot. 3

 

Co prawda nie przed świtem, ale jednak postanowiliśmy obejść nasze “pola” i budynki. (Mała uwaga, ta stara chatka, którą widać za ogrodzeniem nie jest nasza.)
Fot. 4

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Warzywnik

Fot. 5

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Włodek przeszedł granice dookoła i pokropił wszystko.

Fot. 6

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Nawet chwilami fajnie to wyglądało.

Fot. 7,8

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Zaraz po wodzie święconej była w użyciu zwykła. Tradycyjnie przygotowaliśmy miskę z letnią wodą na środku podwórza, żeby był łatwy dostęp do wodopoju. Każdy miał wiaderko i naczynie mniejsze do chlupania. 

Fot. 9

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Było ostro, nie mogłam Włodka dogonić. Powiedziałam, że to nie fair, że tak szybko ucieka przed osobą niepełnosprawną. Trochę zwolnił i w końcu wzięty w dwa ognie dostał parę chlupów. Ja podczas dyngusa nie uciekam, tylko szarżuję, dlatego każdy atak przyjmuję na siebie.

Dobrze, że woda nie była lodowata, bo dzień był słoneczny, ale chłodny. Po przebraniu się stwierdziłam kałużę pod powieszoną kurtką. Reszta jako tako, plecy miałam suche, ale i tak było fajnie.

Fot. 10

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww


Co jeszcze robiliśmy ciekawego w tym dniu? Zwyczajowo powinniśmy podjąć pielgrzymkę do Emaus. Włodek zaproponował  wyprawę do Sworzyc, gdzie jest figurka św. Jana Nepomucena, a które to figurki katalogujemy wraz grupą podobnych nam pasjonatów. Jednak to trzy kilometry w jedna stronę, i ani my, ani nasz “Gość Oczekiwany” nie dalibyśmy rady. Samochodem zaś, to nie byłoby to samo…

Zamiast pielgrzymki, przeczytaliśmy na głos całą Księgę Tobiasza.  Alfred Hitchcock miałby świetny scenariusz, bo wydarzenia były nierzadko dramatyczne i niespodziewane.

Mistrz dreszczowca przedstawia…

Fot. 11

(ilustracja z internetu)

 

 

Nasi znajomi dość często czytali tę Księgę swoim dzieciom, czyli jest strawna i zrozumiała niezależnie od wieku. Szczerze mówiąc warto ją poznać.

Księga Tobiasza nie wchodzi do kanonu protestanckiego. To oznacza, że w ich Biblii nie znajdziecie Księgi Tobiasza. Traktują ją jako apokryf czyli, inaczej mówiąc, bardziej jak opowieść z Tysiąca i jednej nocy. Jednak dla katolików, którymi jesteśmy, Księga Tobiasza jest natchniona przez Boga i jest to pełnoprawny fragment naszej rzymsko-katolickiej Biblii.

Wrzucam Wam ilustrację do tej Księgi.

Tobiasz i Anioł Rafał.

(ilustracja z internetu – malarz Andrea del Verrocchio)

Fot. 12

 

Rola Rafała jest niedoceniona i życzę wszystkim by często doświadczali jego pomocy w podróży, w małżeństwie i w chorobie. Kiedy ruszamy w podróż, zawsze polecam siebie, i innych, Rafałowi z prośbą, by szczęśliwie doprowadził nas z powrotem do domu. Tak jak tysiące lat temu zaopiekował się Tobiaszem.

(ilustracja z internetu – malarz Antonio Pollaiuolo)

Fot. 13


To już wszystkie nietypowe wydarzenia Lanego Poniedziałku w Sanktuarium Fajansu, czyli w naszym bajkowym domku.
Pozdrawiam Was serdecznie jako przepłukana rolniczka Włościanka Falbanka

Fot.14

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA